Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 253 696 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
.

Zdjęcia w galeriach.


Nie chcemy VATu na języki!

sobota, 14 listopada 2009 17:18


paseCzy kursy językowe staną się dobrem luksusowym wyłącznie dla najbogatszych? Czy pomysł równie kontrowersyjny, co płatne studia dla dwukierunkowców, wywoła protesty wśród społeczeństwa? Batalia z rządem, rozgrywająca się głównie w Warszawie i Łodzi, znajdzie swój finał już wkrótce...

 

Szykowanie się do wojny


- Rząd planuje wprowadzić od nowego roku kalendarzowego 22% stawkę VAT na kursy językowe. Oznacza to drastyczny wzrost cen kursów, który uniemożliwi wielu Polakom dalszą naukę języków obcych - apeluje Polskie Stowarzyszenie na Rzecz Jakości w Nauczaniu Języków Obcych PASE. Na plakacie informacyjnym widnieje też wyjaśnienie zaistniałej sytuacji: „decyzja o objęciu szkoleń językowych najwyższą stawką VAT (...) negatywnie wpłynie na przyszłą sytuację ekonomiczną i społeczną młodych Polaków. (...) Znajomość języków jest oknem na świat. Nie pozwólmy, by rząd zamknął to okno!" Na sloganach i plakatach organizacja nie poprzestaje i organizuje akcję zbierania podpisów pod apelem do Ministerstwa Finansów o „rezygnację ze szkodliwych zapisów".

 

Główne przyczyny afery


Jak mówi wiceprezes Zarządu Polskiej Izby Firm Szkoleniowych i dyrektor generalny „British Centre" w Łodzi Bożena Ziemniewicz: „Cała burza rozpętała się, gdy Gazeta Wyborcza opublikowała tekst »Czy fiskus obłoży języki VATem?« Podstawą nałożenia podatku jest prawo unijne, choć w rzeczywistości w niektórych krajach (np. w Wielkiej Brytanii) działalność szkoleniowa jest zwolniona z tego typu opłat". Polskie zapisy budzą jednak dużo poważniejsze kontrowersje, gdyż „szkoły wyższe, które również prowadzą działalność szkoleniową, nadal nie będą musiały naliczać podatku". A to, zdaniem pani dyrektor, jest „jawnym naruszeniem zasady równych szans dla wszystkich podmiotów gospodarczych i zachwianiem wolnej konkurencji".

 

Z „Professional" na „Amator"?


Według przedstawicielki Centrum Języków Obcych „Professional" w Łodzi Moniki Kotwicy, nałożenie podatku „z pewnością spowoduje pogorszenie jakości nauczania w szkołach językowych". Ciężka sytuacja centrów językowych to wybór między obcięciem kosztów a podwyższeniem cen kursów. - Zatrudnienie gorszych lektorów nie wchodzi w grę, bo trzeba by było jednocześnie zmienić nazwę z »Professional« na »Amator«" - ironizuje pani Monika i dodaje: „Miejmy nadzieję, że w trosce o edukację Ministerstwo Finansów dokona rewizji swoich planów".

 

Społeczeństwo poprze szkoły?


- Za kurs językowy dla mojego syna płacę około 1500 złotych rocznie. A oni chcą dodać do professional tej ceny jeszcze 22% VAT! To niedorzeczne. - grzmi pani Kazimiera, matka 15-letniego Adama. Podobnie uważa Konrad, kursant w jednej ze szkół w Łodzi: „uczę się od czterech lat w tym samym miejscu. Chwalę sobie niską cenę i dobrą kadrę. Nie chcę żadnych zmian. Mam nadzieję, że rząd wycofa ten projekt, bo on godzi w nas wszystkich". Inny słuchacz, Adam, odpowiada krótko: „Rzeczywiście brzmi absurdalnie; szczególnie w sytuacji, gdy mamy kryzys, a szkoły językowe świecą pustkami. Ale być może rząd ma jakieś poważne podstawy do wprowadzenia tego przepisu?"

 

Petycja do premiera


Jak obiecuje wspomniana wcześniej organizacja PASE, do 20 listopada na ręce Donalda Tuska zostanie złożona petycja od szkół językowych i kursantów z całej Polski, której celem ma być zmiana ministerialnej decyzji. Ponadto, planowane są interwencje u posłów z różnych regionów kraju. Wiadomo już, że Jacek Kieruczenko z Oxford Centre złożył podanie u posłanki Hanny Zdanowskiej, zasiadającej w sejmowej Komisji Nadzwyczajnej „Przyjazne Państwo". Poza podjętymi działaniami, pozostało nam już tylko liczyć na dobre chęci i rozsądek obecnych władz.

______________________
MM Moje Miasto Łódź, 13.11.2009
http://www.mmlodz.pl/7197/2009/11/13/lodzianie-nie-chca-vatu-na-jezyki?category=news


Podziel się
oceń
0
4

komentarze (5) | dodaj komentarz

Schools in Britain

poniedziałek, 05 października 2009 0:06

blog dziennikarski  There are several kinds of schools in Britain to choose from. Parents can either send their children to state schools, which are cheaper but they do not offer as high level of education as private sector or spend little fortunes on their little scholars sending them to some private, boarding schools, looking like more of mansions than school buildings. But no matter where the children educate, they follow the same pattern of schools they have to go through: preparatory school, senior school, 6th form or college, and finally polytechnics or university.


All children in England start their education at 4 or 5, some even at 3 and go to preparatory school, to attend their lessons with year 1 group. In prep schools lessons start at 8:30 and last till 3:15 or 3:30, depending on a school. Children spend long days learning the alphabet and then developing their literacy and numeracy skills, as well as learning science. Some children attend LD lessons (Learning Development) as well, learning the programme for special educational needs, which in England is highly developed.


The next kind of place where children are taught is senior school. Students go there when they are 11 years old. There, they are in year 7 group and their teenage education starts. Unlike preparatory school, there are variety of subjects preparing students for their GCSE (General Certificate of Secondary Education) exams, like: Mathematics, English, Science, RE (Religious Education), ICT (Information and Communication Technology), Business Studies, Geography, PE (Physical Education), Music, Drama, Modern Languages, Latin and LD (Learning Development). LD classes help less able students to develop their literacy and numeracy to keep up with the rest of their class. Then, when doing year 11 they choose 3 or more subjects and they take GCSE exams. This level enables them to finish off education at this stage.


However, those, who are more ambitious, go to 6th form or college. This is a 2-year course preparing students to take their A-level examination. This is a qualification that consists of 2 subjects and, whereas some subjects are compulsory during GCSE (like English), during A-levels they are optional. In 6th form there is a wide variety of subjects to choose from for their A-levels. Classes start at 8:30 in the morning, like in secondary school, and finish at 4:00 every day. There are also some extra-curricular activities for senior school students like horse-riding, swimming, playing rugby or performing drama, and they take place after school from 4:00 till 6:00.


Finally, university or polytechnics education starts. Students do bachelor's studies first and then, if they wish to continue, they choose to do master's qualification (Master of Art or Master of Science), which takes 2 or 3 years. However, most of the people who choose higher education usually do only Bachelor's studies and it is very rare that they go as far as to do their MA. The most famous universities in the UK are in: Cambridge and Oxford.


Although compulsory schooling in England starts when children are 4 and lasts for 8 hours every day, unlike in Poland, for example, where children go to school when they are 7 and stay in for about 4 or 5 hours a day, the level of education is incomparable in those two countries. We can easily notice that in Poland, education level is much better. All in all, despite the fact that in England there are: a variety of schools and different ways of learning, people are not very well educated. As we can easily notice, the path through preparatory school, senior school, 6th form or college, and finally polytechnics or university is not the best way we can choose. Polish education system is probably the better one.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Discrimination at school, according to different nationalities

wtorek, 15 września 2009 11:03


 
It is commonly known that there are some stereotypes according to which people ofChelmford school, blog dziennikarski different nationalities are perceived. Sometimes a person does not need to know somebody to make a judgment about them. Such national discrimination starts as early as at school.

Because schools work like small societies, it is fairly easy to observe behaviours of certain groups towards others. Using the survey done at one of British schools in Chelmsford, Essex, it is easy to find that the school is attended by several nationalities: 68% of English, 21% of Chinese, 7% of both Spanish and Mexican and 4% of Polish and German students. The students had to complete a questionnaire and were asked questions on their attitude towards different nationalities.


The first group includes English students who are not willing to mix up with students of any other national background. They prefer to stay within an English group of people as they share the same interests, behaviour, likes or dislikes. Moreover, most English people are reluctant towards other nationalities. They don't particularly like Chinese as they tend to get better marks than them. Spanish and Mexicans, in their opinion, are poor at English and don't understand simple jokes or sayings. Whereas Polish and Germans are considered to be more hard working and usually doing better than them, which is unacceptable for English students in English school. This opinion is typical, because it is shared by almost 90% of all British children learning there.


The next group includes Chinese students who, on the other hand, discriminate against English in particular. It is because English students, especially those of rich families, are badly-behaved. This is completely opposite to Chinese, who are very obedient and polite. The conflict grows mostly because all the teachers praise Chinese for their effort and attainment whereas English are often reproached for their laziness and telling back. These group of children are the best example of people discriminating native speakers while their stay in TLC country.


In addition to these two groups, there is another group: Spanish and Mexicans who behave in a similar way to English people. They are not particularly fond of spending time with students from any other nations. They do not accept any help, although their English tends to be very poor. They also offer no help as they prefer to stay away from any foreigners, as they do not think highly of them. They feel most comfortable in their own company and if they do not have to speak English. This opinion is shared by almost 85% of that nationality group and it is an exellent example of discriminating foreigners that can lead to xenophobia.


And finally, Polish and Germans usually accept the fact that they are in a foreign country and that they have to adapt to different rules and culture. They spend quite a lot of time with their English mates and they do not complain about it. The only people that they are jealous of are Chinese. Because Polish and Germans like scientific subjects, in contrast to English, who tend to be hopeless at science, it is hard for them to accept the fact that Chinese are always better. It causes, for example, some unwillingness on Polish and German part to spend time with their Chinese mates. It also sometimes leads to some rude comments and racist remarks when it comes to classroom rivalry.


All in all, for many people discrimination is a strong word and does not mean mere unwillingness or dislike. Nevertheless, it starts at this stage and grows more powerful with age. At school, students usually are not yet aware that what is now perceived as being reluctant to mix up with others on the basis of their national or racial background, may become a very serious social problem later on. However, the cultural differences are yet too big to fight it. The only thing left is hope that future generations will be more willing to accept other nations as equal, as we are all in the same boat.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Kryzys sezonem na języki?

środa, 09 września 2009 0:13


<TEKST OPUBLIKOWANY PRZEZ   
wprost, rogalinski.bloog.pl  NA STRONIE: http://elearning.wprost.pl/aktualnosci/id,170023/E-learning-jezykow-obcych.html oraz http://www.wprost.pl/ar/170023/E-learning-jzyklw-obcych/>

professional, CJO, Łódź, e-learning, e-nauka, języki obce, angielski, tablice interaktywne, piłsudskiego 135, rogalinski.bloog.pl, blog dziennikarski
 
Każda licząca się na rynku firma musi przykładać coraz to większą wagę do odpowiedniego wykształcenia swojej kadry. Czy jednak czas kryzysu gospodarczego to dobry moment do inwestowania w swoich pracowników? Okazuje się, że jak najbardziej! Dlatego też nie trudno zauważyć rosnące zainteresowanie kursami języków obcych. Ze szkoleń na masową skalę korzystają jednocześnie płotki, grube ryby i rekiny biznesu. Jednym słowem w kraju mamy sezon na języki, o którym opowie mgr Piotr Kołodziejczyk, specjalista nadzorujący kursy językowe dla firm w szkole językowej Professional w Łodzi.

 

Panie Piotrze, dlaczego firmy tak często posyłają swoich pracowników na kursy językowe?

 

Każdy pracodawca chce, by jego kadra należała do najlepszych w branży. Szczególnie w chwili, gdy trzeba walczyć o utrzymanie pozycji na rynku. W dzisiejszych czasach, by zyskać zaufanie swoich klientów, nie wystarczy wyłącznie oferta dobrych usług i produktów. Sukces w dużej mierze zależy od dobrego wykształcenia pracowników firmy, którzy znając języki obce, są w stanie w pełni wykorzystać swoją wiedzę podczas prezentowania danej oferty obcokrajowcom. Tylko w ten sposób polskie przedsiębiorstwa są w stanie konkurować z zagranicznymi.

 

Czy nie lepiej od samego początku zatrudnić dobrze wykształconego pracownika?

 

Znalezienie specjalisty w danej dziedzinie, z satysfakcjonującym nas doświadczeniem i odpowiednią znajomością języków obcych jest bardzo trudne. Nawet, jeśli uda się znaleźć osobę o wysokich kwalifikacjach, najprawdopodobniej zażyczy ona sobie o wiele wyższą pensję niż pozostali.

 

Ale kursy językowe też kosztują.

 

Owszem, jednak jak się często okazuje, cena przeszkolenia pracowników jest dużo niższa od wygórowanych pensji osób z dobrą znajomością języka obcego. Drugim argumentem jest fakt, że osoby zatrudnione od dłuższego czasu, lepiej znają potrzeby danej firmy niż nowicjusze. Toteż zastępowanie „weteranów" przedsiębiorstw nowymi twarzami mija się z celem, nawet, jeśli trzeba zapłacić za przeszkolenie tych pierwszych.

 

Jakiego typu kursy są najpopularniejsze wśród firm?

  professional, centrum języków obcych, piłsudskiego 135, angielski, e-learning, e-nauka, blog dziennikarski, rogalinski.bloog.pl

Wiele spółek decyduje się na naukę języka angielskiego z naciskiem na słownictwo specjalistyczne, a więc głównie z dziedzin handlu, bankowości i finansów, biznesu, prawa lub medycyny. Jako formy nauki, firmy preferują zajęcia z dojazdem bądź e-learning. Są one o tyle wygodne, że klienci nie muszą fatygować się do placówki szkoły.

 

Wygoda ma jednak swoją cenę, czyż nie?

 

Nic bardziej mylnego! Jedynie koszt zajęć indywidualnych z dojazdem do firmy jest wyższy od standardowego kursu i wynosi około 55-90 złotych za 45 minut. Natomiast cena półrocznej nauki przez internet waha się w zależności od placówki, która takie lekcje oferuje. Dla przykładu, w centrum językowym, w którym jestem zatrudniony, 60-godzinny semestr e-learning'u kosztuje 490 złotych.

 

Na czym polega internetowy kurs angielskiego?

 

Na indywidualnym koncie każdego naszego słuchacza, co tydzień pojawiają się specjalnie przygotowane ćwiczenia, złożone ze wszystkich niezbędnych części: pisania, czytania, gramatyki, poszerzania słownictwa, ćwiczeń ze słuchu oraz konwersacji. Oferta części mówionej jest niezwykle istotna, a mimo to często pomijana przez szkoły językowe. Dlatego bardzo ważne jest, aby wybrać pełnowartościową formę e-nauki. Może ona wtedy z powodzeniem zastąpić tradycyjny kurs językowy, oszczędzając nie tylko nasze pieniądze, ale i czas.

 

Który lektor rzetelniej nauczy języka obcego: native speaker czy polski filolog?

 

Native speakerami, dajmy na to języka polskiego, jest większość Polaków. I to bez względu na fakt, jakie wykształcenie posiadają. Czy uważa Pan, że osoba „z ulicy" jest w stanie nauczać języka, którym posługuje się na co dzień? O olbrzymiej niekompetencji i lukach w wiedzy native speakerów nie mówi się zbyt często, dlatego też trzeba pamiętać, by nie wierzyć pustym sloganom wypisanym w reklamach szkół językowych.

 

Gdzie można znaleźć dodatkowe informacje o metodach i formach nauki języków obcych?

 

Z pewnością internet jest tu bardzo przydatnym źródłem wiadomości. Godna odwiedzenia jest zakładka Metodyka na stronie o nazwie: www.tlumaczenia-angielski.info. Odnośnie e-nauki, polecam wejście na witrynę www.e-learning.professional.net.pl, na której szczegółowo opisane są zalety korzystania z tej formy szkolenia. Przechodząc do innych mediów, warto zwrócić uwagę na kanał telewizyjny TVN Lingua (obecnie już tylko na platformie Onet.tv), specjalne audycje w radiu lub artykuły prasowe w prestiżowych i wiarygodnych czasopismach.

 

Dziękuję za rozmowę.

 

Rozmawiał: Paweł Rogaliński

_______________________________

WPROST, 25 sierpień 2009,
http://elearning.wprost.pl/aktualnosci/id,170023/E-learning-jezykow-obcych.html

_______________________________

KOLEJNY ARTYKUŁ DOTYCZĄCY E-LEARNINGU JĘZYKÓW OBCYCH:
http://myengland.pl/anglia/e-nauka-caly-swi-t-w-zasiegu-reki,news/


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

Rewriting of the Victorian Model in The French Lieutenant's Woman

środa, 29 lipca 2009 21:48

  blog Pawła ROgalińskiego, Źródło zdjęcia: http://media-2.web.britannica.com/eb-media/96/90596-004-992F639D.jpg

"The Cobb" is a well known wall in Lyme Regis, at the harbour, where beautiful and mysterious Sarah, a character from The French Lieutenant's Woman, first occurred to the reader. Earlier, in 1818, the same place was an inspiration for the Victorian writer Jane Austen in her novel Persuasion. The setting, both romantic and naturalist suited both writers, although there was a 151-year span between both novels.

John Fowles, modelling his work on traditional English novel and incorporating contemporary elements, obtained a unique effect, which we can find in The French Lieutenant's Woman. Marguerite Alexander in his book Flights from Realism, rightly noticed that "on one level The French Lieutenant's Woman is both a historical novel set in the Victorian period and a close parody of Victorian fiction."[1]


Both protagonists, Sarah Woodruff and Charles Smithson, combine strictly Victorian traits, which confronted with a twentieth- century perspective, give the most ironic picture. Sarah, a girl brought up in Lyme, in fearsomely pious environment becomes a victim of gossip and an example of a fallen woman. As the action progresses, the readers get to know that this rebellious young lady has done nothing wrong, however, the rejection and isolation that she is facing is something that she has chosen almost willingly.


Peter Wolfe argues that "Fowles spends several pages spoofing Victorian sexual hypocrisy - prostitution and pornography never thrived more than during Victorian's reign".
[2]

Women in Victorian novel tend to be like Sarah, mysterious, Shynx-like figures. John Fowles had a vision that haunted him for some time. He said:

 

It started four or five months ago as a visual image. A woman stands at the end of a deserted quay and stares out to sea. That was all. The image rose in my mind one morning when I was still in bed half asleep... It was obviously mysterious. It was vaguely romantic. It also seemed, perhaps because of the latter quality, not to belong to today. The woman obstinately refused to stare out of the window of an airport lounge; it had to be this ancient quay...The woman had no face, no particular degree of sexuality. But she was Victorian; and since I always saw her in the same static long shot, with her back turned, she represented a reproach on the Victorian Age. An outcast. I didn't know her crime...[3]

 

That is how Sarah came into being. Her existence, not only her person, is Victorian. She hides from the society, trying to be invisible. Her surpressed sexuality becomes vivid only during her meetings with Charles. The quiet town of Lyme Regis, so much Victorian in Fowles' novel, becomes her nightmare. The romantic atmosphere becomes ironically opressive and seems to be haunting Sarah every single day. She feels free only in woods or far away from others and that is why the readers meet her for the first time in the harbour, staring at the sea.


            Sarah Woodruff, being exactly as the author wanted her to be, is a complete opposite to Charles Smithson, who "is a character whose will works independently of his author's".
[4] He is at the very beginning a Victorian gentleman, who likes his leisure time, foreign travels and the fact of belonging to aristocracy. His conformity and order in his life is almost frightening. Therefore, when he encounters Sarah Woodruff, his life is shattered. He cannot come back to reality; the intimacy that he is offered by this mysterious woman overwhelms him. "Science leads Charles to Sarah. One day while searching for fossils of extinct species, he chances upon her, a new species, and 'the whole Victorian age was lost'. Charles sees in Sarah a sexual fulfillment."[5] It may be interpreted very literally, mainly, that the whole Victorian era cared mostly about this particular thing: sexual fulfillment. On the other hand, the almost paternal relationship with Ernestina was not the thing that would satisfy him. Charles, however, did not choose emotions and physicality straight away, as would do a modern lover. It took him a while before he decided to break this Victorian convention, which is break up the engagement with Ernestina, leave all his material goods, forget about his good name and reputation and join the one he loved.

 Blog Rogaliński Paweł, Źródło zdjęcia: http://ecx.images-amazon.com/images/I/5190DY4ZGKL.jpg

"The Eden-like world in which Charles and Sarah conduct the early stages of their romance and hold their increasingly passionate trysts, seems at first a world of which Fowles can only approve: it must surely stand for Nature and Life against the dead world of social convention, the 'hothouse' in which the engagement of Charles and Ernestina is cemented.[6]

 

The love story of these two and the Victorian background no longer exist after the memorable night that they spent together and which one was to dissipate all the doubts connected with the mystery of Sarah. The climax of the story is when Charles gets to know about her innocence and decides to stay with her.


Instead of a happy end, however, the readers are given unclear ending, or even two, as some critics claim, and are faced with a complete change of action. The novel, from the Victorian setting, changes rapidly to America. Peter Conradi called it "a new home of the New Woman",
[7] where Charles finds her. Nevertheless, nothing there is the same again. From Victorian mood, the readers now move to modern outlook on life and freedom, and witness the transformation of Sarah Woodruff into an independent and self-confident person.


All in all, the irony with which Victorian times are presented in the novel, disappears at this point, when the readers, a bit disappointed with the ending, might look back with nostalgy at the order of the things that was presented at the beginning of the work. Hypocrisy, however bad, will always accompany mankind, whatever the times, but the feeling of being together, a sense of family and a place of one's own, is something that Victorians may be proud of.



[1] Marguerite Alexander, Flights from Realism, London, Chapman and Hall, 1990: 128.

[2] Peter Wolfe, John Fowles, Magus and Moralist, London, Associated University Presses, 1933:133.

[3] Neil NcEwan, The Survival of the Novel; British Fiction in the Later Twentieth Century, London and Basingstoke, The Macmillan Press Ltd, 1983:22.

[4] Peter Wolfe, John Fowles, Magus and Moralist, London, Associated University Presses, 1933:137.

[5] Peter Wolfe, John Fowles, Magus and Moralist, London, Associated University Presses, 1933:139.

[6] Simon Loveday, The Romances of John Fowles, London, MacMillan Press, 1985:52.

[7] Peter Conradi, John Fowles,


Podziel się
oceń
0
3

komentarze (8) | dodaj komentarz

Licznik odwiedzin:  245 321  

Jestem dziennikarzem czasopism krajowych i polonijnych. Napisane teksty umieszczam na blogu. Poruszam tematy dotyczące głównie polityki, gospodarki, emigracji i języków obcych. Tworzenie bloga traktuję jako rozrywkę i przyjemność, zaś pisanie artykułów to moja pasja.
____________________
WESPRZYJ MÓJ BLOG!


Jeśli podoba Ci się mój blog - wesprzyj go! Wklej link www.rogalinski.com.pl na swoją stronę lub znane Ci forum!
Z góry bardzo dziękuję.

Paweł Rogaliński

PRZEMOWY WYGŁOSZONE NA KONFERENCJACH NAUKOWYCH:

***14.04.2007 Uniwersytet Łódzki, "Polskie przekłady literatury anglojęzycznej". Prezentacja pracy pt. "Harry Potter's Translation - Has Andrzej Polkowski Managed to Put It Into Polish Successfully"?

***19.04.2008 Uniwersytet Łódzki, "Zniekształcenie rzeczywistości w przekładzie". Prezentacja pracy pt. "Ogniem i mieczem Henryka Sienkiewicza w tłumaczeniu Jeremiaha Curtina jako przykład braku zrozumienia historii Polski przez obcokrajowca oraz trudności z odzwierciedleniem kolorytu językowego w przekładzie na język angielski".

***06.06.2009 Wyższa Szkoła Studiów Międzynarodowych w Łodzi, "Intercultural Communication in the European Context". Prezentacja pracy pt. "Socio-political Aspects of Minorities’ Life in the Baltic States as an Example of Multicultural Clash between Neighbouring Nations and Difficulties in the Institutionalisation of the Three Political Systems".

Statystyki

Odwiedziny: 245321
Bloog istnieje od: 3739 dni

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Ulubione blogi

Kalendarz

« czerwiec »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

O moim bloogu

Jestem dziennikarzem, publicystą oraz blogerem. W swoich artykułach opisuję życie Polonii rozsianej po całym świecie oraz bronię praw osób dyskryminowanych i najuboższych. Wraz z kolejnymi publikacjam...

więcej...

Jestem dziennikarzem, publicystą oraz blogerem. W swoich artykułach opisuję życie Polonii rozsianej po całym świecie oraz bronię praw osób dyskryminowanych i najuboższych. Wraz z kolejnymi publikacjami poruszającymi ważne kwestie społeczne, zostałem nagrodzony m.in. przez Komisję Europejską, Polską Fundację im. Roberta Schumana, grupę wydawniczą Polskapresse i Fundację im. Heinza Schwarzkopfa. Zdobyłem również tytuły: Bloger 2008 roku w kategorii „Życie”, Najlepszy Blog 2010 i Dziennikarz Obywatelski 2009 roku. W lutym 2011 roku zostałem nominowany przez Parlament Europejski do tytułu Młodego Europejczyka Roku. Współpracuję też z Komisją Europejską i jako przedstawiciel polskiej prasy uczestniczę w szczytach poświęconych sprawom społecznym. Moim celem jest pisanie o życiu i problemach szarych obywateli. Serdecznie zapraszam na mój NOWY BLOG WWW.ROGALINSKI.COM.PL, gdzie znajdą Państwo wiele artykułów i interesujących informacji.

schowaj...

Lubię to