Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 253 696 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
.

Zdjęcia w galeriach.


20 lat minęło jak 1 dzień

środa, 19 sierpnia 2009 12:49

  Paweł Rogaliński, Krzysztof Kwiatkowski
 24 sierpnia 1989 roku przyjmuje się za datę powstania III Rzeczpospolitej. Tego dnia Tadeusz Mazowiecki otrzymał misję tworzenia demokratycznego rządu. Polonia, która przez cały czas wspierała niepodległościowe dążenia działaczy w kraju, nareszcie mogła odetchnąć z ulgą. W jaki sposób XX-lecie demokracji wpłynęło na życie Polaków rozsianych po całym świecie?

 

Walka o demokrację


- Każdy z nas indywidualnie odbiera zmiany, jakie toczą się w Polsce od dwóch dekad. W życiu każdego z nas zmieniło się coś innego. Jednakże wszelkie przekształcenia nie byłyby możliwe gdyby nie wolność, którą wywalczyliśmy sobie w 1989 roku - mówi podczas wywiadu wiceminister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski. Następnie dodaje: „To dzięki niepodległości nasz kraj może zmieniać się i wpływać na nasze życie. Gdyby nie ona, rozwój gospodarczy, otwarte granice i realizacja marzeń wielu z nas nie byłyby możliwe".


- Dla mnie rok 1989 to czas, w którym odbieram swój pierwszy w życiu dowód osobisty, a następnie głosuję na kandydatów Solidarności w wyborach - kontynuuje minister. Jako 18-letni chłopak, Kwiatkowski brał udział w manifestacjach i akcjach Federacji Młodzieży Walczącej. Jak sam mówi: „takich wydarzeń nigdy się nie zapomina. Aktualnie nie wyobrażam sobie mojego życia w PRL. Przypuszczam, że wówczas byłbym kimś zupełnie innym - nie miałbym możliwości pracy jako polityk". Osobiste życie Krzysztofa Kwiatkowskiego również wyglądałoby inaczej: „na pewno nie spotkałbym mojej obecnej żony".


Transformacja, emigracja


Nieco inaczej odbierają te wydarzenia zwykli zjadacze chleba. Tragiczna sytuacja ekonomiczna tuż po zmianie ustroju spowodowała masowe wyjazdy na emigrację. Według mieszkającego dziś w Leganés w Hiszpanii 48-letniego Sylwestra, wydarzenia z 1989 roku były jednymi z najważniejszych w jego życiu: „osobiście brałem czynny udział w przemianach. Pracowałem wówczas w FSO Warszawa oraz służyłem w kościele św. Stanisława Kostki, gdzie został pochowany ks. Popiełuszko. Niedługo po ówczesnych czerwcowych wyborach wyjechałem do Hiszpanii, gdzie żyję po dziś dzień". Podobny los spotkał tysiące innych Polaków, którzy nie widząc nadziei na godne życie w kraju, rozsypali Źródło: http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/1/10/Polonez_in_Utrecht_1989.jpg/800px-Polonez_in_Utrecht_1989.jpg, blog dziennikarski rogalinski.com.plsię po całym świecie. Ale turbulencje związane z transformacją były ostatnimi z poważnych.


- Cieszę się, że nie doszło do wojny domowej. Uważam, że zmiana systemu, mimo wielu kłopotów, przebiegła z powodzeniem. Mamy wielu dobrych polityków z różnych partii, którzy poprowadzili Polskę we właściwym kierunku - mówi z zadowoleniem pan Sylwester. Przyznaje, że osiągnięcia ubiegłych dwóch dekad są znaczne. Należą do nich: wstąpienie do NATO i Unii Europejskiej, wolny przepływ osób w strefie Schengen bądź też kolejne kroki ku walucie euro. - Jestem dumny, że jestem Polakiem, że walczyłem z komuną... Dziś mogę z podniesioną głową wracać do wolnej Polski - dodaje. 


Wciąż wiele do zrobienia


Wszystko to, co udało się dotychczas zdziałać, to dopiero część długiej drogi ku pełni zinstytucjonalizowanej demokracji. Systematycznie pozycja naszej ojczyzny na arenie międzynarodowej jest jednak wciąż zbyt słaba, by skutecznie chronić naszą Polonię przed dyskryminacją w Europie Zachodniej i USA. Adrianna, emigrantka mieszkająca w Seattle, opowiada o swoich spostrzeżeniach: „Większość Amerykanów to kompletni ignoranci - nie interesuje ich nic poza własnym domem. Nie tylko nie wiedzą gdzie leży Polska, ale też z założenia zaliczają ją do krajów Trzeciego Świata. Niejednokrotnie słyszałam, że na pewno pochodzę z Rosji lub Ukrainy i powinnam albo wrócić skąd przybyłam, albo lepiej nauczyć się angielskiego".


Na dalsze pytania o dyskryminację, Adrianna ze smutkiem przyznaje: „Polskie dzieci nie chcą mówić w swoim ojczystym języku, bo się go wstydzą i boją wykluczenia. Tym bardziej, że większość emigrantów z Europy Środkowej i Wschodniej jeździ najlepszymi samochodami i mieszka w największych domach. To wynik ich ciężkiej pracy, często dochodzącej do 12-15 godzin dziennie, podczas gdy lwia część Amerykanów jest leniwa i nadużywa zwolnień z pracy". To właśnie różnice w poziomie życia mają wzbudzać zazdrość i szerzącą się nienawiść wobec nowoprzybyłych. Jednak nie można uogólniać. Jak podkreśla sama rozmówczyni: „Możliwe, że w Chicago, w największej polskiej diasporze, jest inaczej. Naszych rodaków jest tam dużo więcej i mają możliwość wspierania się".


Jak zatem wydarzenia z 1989 roku wpłynęły na Polonię? Czy odzyskanie niepodległości miało swoje skutki w życiu rodaków na obczyźnie? Wspomniany wcześniej Krzysztof Kwiatkowski odpowiada zdecydowanym tonem: „Jestem o tym przekonany. Gdyby nie PRL, wielu Polaków nie zdecydowałoby się na często ciężkie życie w obcym kraju. Wiem, że mimo wielu tysięcy kilometrów, jakie dzieliły ich od Polski, los ojczyzny leżał im na sercu. Walkę o niepodległość wspierali jak mogli - np. poprzez szukanie poparcia politycznego w rządach innych krajów".


Następnie dodaje: „Wolna Polska dała Polonii możliwość powrotu do kraju na stałe, a tym, którzy zdecydowali się na życie za granicą - możliwość odwiedzin w kraju bez obaw represji. Z drugiej strony, gdyby nie 1989 rok, Polacy nie mogliby wiązać swojego losu w innych państwach". Dzięki otwartym rynkom pracy, Polonia zmienia się i rozrasta. Jest połączona z ojczyzną nierozerwalną więzią, czerpie z niej siłę i broni jej dobrego imienia. Wszystko z wdzięczności, że to właśnie te zielone pola i ta ziemia nad Wisłą rodziły dla ich przodków przez dziesiątki lat i gotowe są nadal to czynić. Przez wieki. Dla potomnych.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Feminizm: dobry czy zły?

sobota, 01 sierpnia 2009 10:09


Źródło: http://m.onet.pl/_m/d541ea98ccd16b5ac75ebdfa209e496c,5,1.jpgPowstały wraz z industrializacją feminizm, dla jednych kobiet jest jedyną słuszną drogą życia. Dla innych jego współczesna odmiana oznacza nie więcej niż zdeformowaną wersję skostniałej ideologii. Jak jest naprawdę? Na to i wiele innych pytań postara się odpowiedzieć znana feministka i była Pełnomocniczka Rządu ds. Równego Statusu Kobiet i Mężczyzn, prof. Magdalena Środa.

 

 

Paweł Rogaliński: - Jak ocenia Pani działania rządu w sferze równego statusu kobiet i mężczyzn?

 

Magdalena Środa: - Nie mogę oceniać tej działalności ponieważ rząd jej w ogóle nie prowadzi. Rząd utrzymuje za pieniądze podatników kompletnie fasadowy urząd "do spraw równego traktowania", dokładnie tak jak komuniści utrzymywali fikcyjny pluralizm partyjny w parlamencie. 

 

- Czy feministki wciąż mają o co walczyć? Czyż nie wywalczyły już równouprawnienia? Lub nawet więcej, bo w wielu przypadkach to płeć uprzywilejowana...

 

- Z całą pewnością kobiety to płeć uprzywilejowana, bo przywilejem jest być ofiarą gwałtu. Czy słyszał pan o gwałconych, molestowanych i bitych mężczyznach? A ponad 90% ofiar przemocy to właśnie kobiety. Fajnie jest też być lepiej wykształconą i pracując na takim samym stanowisku jak mężczyzna zarabiać 20% mniej tylko dlatego, że jest się kobietą. Przywileje kobiet widać też w polityce! Proszę włączyć telewizor i obejrzeć sprawozdanie z sejmu, posiedzeń rządu czy gremiów międzynarodowych: kobiety są tam anomalią a nie normą; wszystkie decyzje polityczne podejmują mężczyźni, choć skutki tych decyzji obejmują również kobiety. Nie wiem skąd więc przekonanie, że kobiety są uprzywilejowane? Dlatego, że się je całuje w rękę? A Pan by wolał całusy czy wyższą pensję? Komplementy czy możliwość kariery?  

 

- W Pani wypowiedzi jest wiele gorzkich prawd, choć w rzeczywistości zdecydowanie mniejszy procent kobiet chce brać aktywny udział w życiu politycznym czy zawodowym. W praktyce duża część pań po prostu woli domowe zacisze, a większość mężczyzn preferuje rywalizację.

 

- Jeśli domowe zacisze jest takie fajne, to dlaczego ci rywalizujący mężczyźni nie wybiorą go? Mężczyźni lubią nie tyle rywalizację co władzę, prestiż i pieniądze, a te są w sferze publicznej. Gdyby „zacisze domowe" wiązało się z wysoką gratyfikacją z pewnością byłoby tam wielu mężczyzn. Tymczasem praca domowa i praca wychowawcza nie cieszy się żadnym szacunkiem. Dzieci o wychowujących je mamach mówią „moja mama nic nie robi", bo „moja mama nie pracuje". Praca domowa kobiet nie cieszy się żadnym prestiżem, a w przypadku rozwodu (a rozwodzą się głównie mężczyźni, wymieniając żonę na młodszy egzemplarz) związana jest z nędzą, bo polityka socjalna władzy jest żadna.   

 

- Pytając o wybór zacisza domowego przez kobiety, miałem na myśli dobrowolne preferowanie tego zajęcia przez nasze piękniejsze połowy. Nie wierzę, że praca w domu nie cieszy się żadnym szacunkiem, choć z pewnością nie jest ona wystarczająco doceniana. Zmieniając temat, jak ocenia Pani działalność znanej feministki, Kazimiery Szczuki, która nie zawaha się pocałować mężczyzny w rękę?

 

- Nie mam pojęcia jak ma się całowanie kogoś po rękach do działalności feministycznej... Kazia jest cudowną, mądrą kobietą, ogromnie wrażliwą na krzywdę i niesprawiedliwość. Źródło: tvp, Kazimiera Szczuka; blog dziennikarski Pawła RogalińskiegoSamą Kazię, jak i jej działalność oceniam bardzo wysoko.

 

- Prof. Zdzisława Janowska również promuje równość kobiet na rynku pracy, a jednak nie posuwa się do silnie kontrowersyjnych czynów i wypowiedzi.

 

- I dlatego jest niewidoczna. Sfera publiczna, a zwłaszcza media wymagają - niestety - wyrazistości. Jeśli chodzi o problemy kobiet trzeba krzyczeć! Ale prof. Janowska robi to na swój sposób. Jest konsekwentną zdeterminowaną, odważną obrończynią praw kobiet.  

 

- Czy feminizm może szkodzić społeczeństwu?

 

- A demokracja może szkodzić społeczeństwu? Feminizm jest elementem demokracji, niezbywalnym. Jeśli demokracja szkodzi społeczeństwu (ale to pan musiałby mi odpowiedzieć na pytanie: jak?) to feminizm, wolność i równość zapewne też. Ale osobiście nie potrafię sobie tego nawet wyobrazić.

 

- Czy niektóre, skrajne postawy feministyczne nie zagrażają dotychczasowym związkom i relacjom damsko-męskim?

 

- Chce Pan powiedzieć, że jak w telewizji pokaże się feministka to zwiększa się ilość rozwodów? Nie widzę związku.

 

- Założenia feminizmu opierają się na przekonaniu, że istnieje dyskryminacja kobiet ze względu na ich płeć. Jednak radykalna wersja tego światopoglądu nie ogranicza się już do haseł zlikwidowania dominacji mężczyzn, ale dąży do matriarchatu - panowania kobiet. O czym powinny pamiętać młode feministki zafascynowane tą ideologią?

 

- Nie znam takich przypadków. To znaczy nie znam ani przypadków ideologii feministycznej ani zwolenniczek takiej ideologii (ani młodych ani starych). Feminizm jest elementem demokracji, wie o tym cała Europa, i tylko w niedouczonych umysłach feminizm jawi się jako niebezpieczne „czarownictwo". Wie Pan, większość nieporozumień wokół feminizmu pochodzi z ignorancji. Po prostu.

 

- Każdy element demokracji, błędnie pojmowany, doprowadza do jej zaniku, a granice można przekroczyć w każdej dziedzinie. Wspomniane wcześniej: wolność i równość, zbyt mocno kojarzą nam się z okresem liberum veto i komunizmem, byśmy mogli bezwarunkowo uwierzyć w kolejną, „bezpieczną" ideologię.

Dziękuję za rozmowę.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

"Wyrwani ze snu szeptem Swarożyca"

czwartek, 09 lipca 2009 16:36


 ZZW Słowiańska Wiara, blog Paweł RogalińskiŚwiętowit, Swaróg, Mokosza i cały panteon słowiańskich bóstw powrócił! Wygnani niegdyś przez chrześcijańskiego Boga z terenów Polski, przeżywali kryzys przez ponad tysiąc lat. Dziś wiara w nich buchnęła nowym płomieniem!

 

Bogowie Słowian przeżyli


Tępione przez setki lat stare obrzędy przetrwały po dziś dzień. Ich żywym przykładem jest Joanna Gacparska, jedna z kapłanek neopogańskiego, Zachodniosłowiańskiego Związku Wyznaniowego Słowiańska Wiara. Jak sama mówi: „liczba członków ugrupowania to ponad 150 osób oraz około 300 sympatyków. W połączeniu z innymi grupami, ogólną liczebność neopogan w Polsce szacuje się na blisko 2-3 tysiące osób". Niestety, wiedza o dawnych wierzeniach przetrwała jedynie szczątkowo.

- Słowianie nie zostawili źródeł pisanych dotyczących ich kultury duchowej. Obecna wiedza o niej bazuje na zapisach pisarzy starożytnych i chrześcijańskich, którzy nie przedstawiali pogańskiego panteonu zbyt pochlebnie - mówi kapłanka.


Wierzenia naszych przodków, jeszcze przed chrztem Polski z 966 roku, opierały się na bujnych mitach i całej palecie bóstw uosabiających różne siły natury. Kult bogów znanych pierwszym Słowianom, mimo, iż zaciekle tępiony, trwa do dziś. Zdecydowany renesans przeżył podczas dwudziestolecia międzywojennego oraz później, za czasów PRL, kiedy skupiono się na prześladowaniu katolicyzmu. Obecnie, wydaje się, kult nabrał jeszcze większego tempa. - W Polsce mamy do czynienia z trzema większymi ugrupowaniami wyznającymi wiarę dawnych Słowian. Są to: Rodzima Wiara, Rodzimy Kościół Polski oraz Słowiańska Wiara - mówi Joanna Gacparska.


Dlaczego rozdrobnione grupy nie połączą się i nie stworzą jednolitego, wspólnego ugrupowania? - Pierwsza z nich ma niewielką ilość aktywnych członków - tłumaczy kapłanka. Po chwili dodaje: „RW tworzy własną historiozofię z własną terminologią. Prężniej działa Rodzimy Kościół Polski, ale wychodzi z założenia, że Bóg niezależnie od tego, czy nazywamy go Allahem, Świętowitem, Jehową, czy Sziwą jest ten sam. Taka interpretacja jest niepoprawna, jako, że nasi przodkowie czcili wielu bogów. Różnice sprawiają, że połączenie się w jeden związek jest bezcelowe".


Kult żywiołów


Słowiański panteon bogów jest równie skomplikowany i niejasny, co podziały jego wyznawców. Pogańskim Zeusem jest Perun (zwany też Świętowitem). Bóg ten, podobnie jak jego grecki odpowiednik, jest gromowładcą ciskającym pioruny. Jego bracia i siostry to: Weles (bóg magii, zaświatów i raju - Nawii), Swaróg (władca Słońca), Chors (bóg Księżyca), Strzybóg (odpowiedzialny za klimat i pogodę), Łada (bogini wojny) oraz Mokosza (Matka Ziemia, odpowiednik greckiej Demeter). Wszyscy ci bogowie mają dzieci, którym powierzyli część swoich obowiązków.


- Nasze święta są nierozerwalnie związane z cyklem wegetacyjnym i zmianami zachodzącymi w naturze. Dlatego też Noc Kupały i Szczodre Gody obchodzimy w noc przesilenia letniego i zimowego, zaś Jare Gody i Święto Plonów przypadają na ekwinokcja, czyli równonoce - wyjaśnia Joanna Gacperska. Co więcej, „są jeszcze Dziady zimowe i wiosenne, oraz Święto Perunowe i Święto Mokoszy". Jak się okazuje, duża część kultu starych bóstw jest nierozerwalnie związana z wiarą chrześcijańską. Jak tłumaczy pani Joanna: „Jare Gody obchodzone w marcu są świętem ku czci rodzącego się życia, Mokoszy (Matki Ziemi zapładnianej deszczem i promieniami Słońca). Obrzędy są powiązane z pogańską tradycją malowania pisanek i topienia Marzanny, uosabiającej odchodzącą zimę".


Inne święta, niezwiązane z chrześcijaństwem, pozostały w niemal niezmienionej formie do dziś. - We wrześniu hucznie obchodzimy Plony (obecnie nazywane Dożynkami), kiedy dziękujemy Bogom i Matce Ziemi za zebrany plon i żegnamy odchodzące lato - mówi kapłanka. Jak wyglądają rytuały rodzimowierców? Gacperska wyjawia: „Każdy obrzęd zaczyna się tradycyjnie od zatoczenia kręgu (a więc stworzenia przestrzeni sakralnej dla wiernych przy pomocy kapłańskiego kostura, pochodni lub soli)". W trakcie tej czynności kapłan mówi:



„Zataczam krąg, jak krąg zatacza wciąż życie;

Rozpalam płomień, jak płomień co w sercach goreje;

Rzucam czar, co minie dopiero o świcie;

 

Kiedy kur na chwałę Słońca zapieje".


Tu kapłanka przerywa, po czym dodaje z uśmiechem: „później następuje przyzwanie Swarożyca - boga ognia. Odpalany jest stos, a kapłani inwokują poszczególnych bogów i składają im ofiary: kołacz, miód pitny, czasem piwo, ziarna, mleko i zioła. Po zakończeniu obrzędu odbywa się biesiada"...

 

 

Wiara czyni cuda

 ZZW SŁowiańska Wiara, blog Paweł Rogaliński
Jakkolwiek byśmy nie traktowali rodzimowierców, należy pamiętać, że dyskusja nad tym, która tradycja: chrześcijańska czy słowiańska, jest ważniejsza, nie ma większego sensu. Wszyscy jesteśmy potomkami zarówno pogan, jak i chrześcijan, a nasze obecne dziedzictwo jest wypadkową zderzenia tych dwóch kultur. ZZW Słowiańska Wiara jest o tyle pożyteczny dla społeczeństwa, że bez wyrządzenia szkody dla Kościoła katolickiego promuje nasze dawne wierzenia, obrzędy i tradycję, a więc to, co dla polskości najistotniejsze.

 


Czy religie, dotychczas ze sobą walczące i przenikające się w jednej tradycji, są w stanie ze sobą koegzystować? Jak mówi Joanna Gacparska: „W naszej religii rodzina zajmuje szczególne miejsce. Wielką czcią darzy się przodków, rodziców i tradycję wyniesioną z naszych domów. Wyznawcy obchodzą w sensie religijnym i duchowym słowiańskie święta. Jednocześnie, ponieważ pochodzimy z katolickich domów, świętujemy również Boże Narodzenie i Wielkanoc. Te ostatnie nie mają dla nas wymiaru duchowego, ale są kwestią zachowania rodzinnych tradycji i spędzenia czasu w gronie najbliższych".

 

Jakkolwiek byśmy nie traktowali rodzimowierców, należy pamiętać, że dyskusja nad tym, która tradycja: chrześcijańska czy słowiańska, jest ważniejsza, nie ma większego sensu. Wszyscy jesteśmy potomkami zarówno pogan, jak i chrześcijan, a nasze obecne dziedzictwo jest wypadkową zderzenia tych dwóch kultur. ZZW Słowiańska Wiara jest o tyle pożyteczny dla społeczeństwa, że bez wyrządzenia szkody dla Kościoła katolickiego promuje nasze dawne wierzenia, obrzędy i tradycję, a więc to, co dla polskości najistotniejsze.


---------------------------------------
MAGAZYN POLONIA, 06.2009, str. 66
http://www.magazynpolonia.com/getfile?archive/MP_06_2009.pdf


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (9) | dodaj komentarz

21-22 CZERWCA - NOC KUPAŁY - pogańskie Walentynki czy coś więcej?

piątek, 19 czerwca 2009 18:02


Czy nie lepiej zamiast kupować plastikowe serca w zimny lutowy dzień, obchodzić święto zakochanych nad wodą, przy ognisku, w romantyczną czerwcową noc?

  ZZW Słowiańska Wiara, http://www.slowianskawiara.pl, na zdjęciu: Joanna Gacparska, www.rogalinski.bloog.pl, Paweł Rogaliński, blog dziennikarski

Kto, co i jak?


Joanna Gacparska jest żywym przykładem powrotu dawnej, pogańskiej wiary na tereny Polski. Pełni funkcję kapłanki w Związku Wyznaniowym Słowiańska Wiara. Ugrupowanie, stawiające sobie za cel promocję zapomnianych rodzimych obyczajów, nie tworzy realnej konkurencji dla katolicyzmu, a jedynie uzupełnia go o tradycje naszych pradziadów. Ogólną liczbę wyznawców i sympatyków dawnej wiary w państwie kapłanka szacuje na około 2-3 tysiące osób. Obrzędy, dotychczas niepraktykowane, dziś znów stanowią poważną alternatywę dla zachodnich, skomercjalizowanych świąt. Stąd też Noc Kupały można traktować jako odpowiednik Walentynek, a Dziady jako dużo bardziej sensowny ekwiwalent Halloween.


- Kupała, Kupalinka, Sobótka to prastare słowiańskie święto związane z letnim przesileniem, z najkrótszą nocą w roku. To święto ognia i wody: poprzez te dwa żywioły dokonywano symbolicznego oczyszczenia skacząc przez ognisko  i dokonując rytualnej kąpieli - wyjaśnia Joanna Gacparska. - Noc Kupały ma wymiar sakralny, o wiele głębszy niż Walentynki. To także noc podczas której wyjątkowo nie obowiązywały surowe moralne zakazy, a młodzi mogli bezkarnie oddalić się od grupy „w poszukiwaniu kwiatu paproci" - dodaje.

 Noc Kupały, Sobótka, http://www.slowianskawiara.pl, Paweł Rogaliński, blog dziennikarski
Przed chrztem Mieszka I...


Jak wyglądały średniowieczne Walentynki? - Zachowało się sporo pieśni i przyśpiewek kupalnych, które mówią o zbieraniu się dużych grup ludności pod przewodnictwem kapłana w wyznaczonym do świętowania miejscu, najczęściej na wzniesieniu w pobliżu wody - wyjaśnia Gacparska. Od wielu wieków Noc Kupały jest szeroko opisywana w literaturze polskiej:


„Cuda tu będą zaraz się działy,
Wianki popłyną na wodę,
Rwij kwiat paproci, jeśliś zuchwały.
Piękną otrzymasz nagrodę.



Wirują w tańcu, szybciej i więcej,
Żar pali lędźwia i serca,
Łączą się usta, łączą się ręce,
Kolejny róg wznosi żerca".


- Wierni tworzyli przestrzeń sakralną - święty krąg, w którym odbywał się obrzęd ku czci Słońca i Ognia, Wody i Matki Ziemi Wilgotnej. Składano im ofiary, a potem przez całą noc trwały tańce, śpiewy i zabawy. Należało do nich puszczanie wianków na wodzie oraz poszukiwanie Perunowego Kwiatu, zwanego dziś kwiatem paproci - tłumaczy kapłanka.



Kupalna Reaktywacja?


Jak dziś wygląda Sobótka? Pani Joanna wyjaśnia: „Na wyspie wolińskiej, koło jeziora ustawiamy 5-metrowy stos ognia, wokół zbierają się widzowie, wierni stają w kręgu, a żercy (kapłani) składają ofiary". Następnie rozpoczyna się obrzęd, a więc czytanie tekstów sakralnych i śpiewanie pieśni. Jak wyjaśnia kapłanka, „później jest biesiada - rytualna kąpiel, skoki przez ogień oraz poszukiwanie kwiatu paproci". Wszyscy członkowie ubrani są w szczegółowo odtworzone stroje historyczne, co czyni Noc Kupały rarytasem dla oczu gapiów.


Wspomniane poszukiwanie kwiatu paproci jest niezwykle wyrazistym elementem Nocy Kupały. - Paprocie nie rodzą kwiatów, lecz znalezienie go było możliwe w najkrótszą noc w roku podczas Sobótki. Według podań, temu kto go znajdzie miał zapewniać szczęście, mądrość i bogactwo - mówi Joanna Gacparska. Po chwili dodaje: „badacze interpretują go jako liście nasięźrzału, którymi przed Kupałą nacierały się kobiety, aby czarownie pachnieć. Faktycznie jest on jednym z magicznych artefaktów, tęsknotą za magicznym aspektem życia i fetyszem szczęścia".


Czy to grzech?


Różnice w wierze pogańskiej i katolickiej polegają głównie na czczeniu innych bogów i  Noc Kupały, ZZW Słowiańska WIara, http://www.slowianskawiara.pl, Paweł Rogaliński, blog dziennikarskiodmiennym pojmowaniu grzechu: - W naszej religii nie istnieje typowy dla wiar monoteistycznych dekalog negatywny, który opierałby się na zakazach; istnieje jednak swoiste prawo pozytywne mówiące co powinniśmy czynić, aby przeżywać pełnię swojego człowieczeństwa - uważa Joanna Gacparska. Co więcej, wszyscy „słowiańscy bogowie uosabiają więzi społeczne oraz to, co we wszechświecie jest piękne, silne, aktywne i płodne".


Mimo, iż pogańska wiara nie moze stanowić dla katolicyzmu prawdziwej konkurencji, w rzeczywistości bardzo dobrze z nią współgra. Przykładów nie brakuje: „wielkanocne malowanie pisanek to pogański zwyczaj zdobienia jajka (symbolu życia) podczas Jarych Godów. Topienie Marzanny to rytualne zabijanie Moreny - zimy, a współczesna choinka to zapożyczenie z podłaźników - gałęzi choiny rozwieszanych pod sufitem na Szczodre Gody. Innym przykładem jest stawianie zniczy na grobach w Święto Zmarłych, które wywodzi się od palenia ogni dla dusz na rozstajach dróg w święto Dziadów". Skoro obecny katolicyzm w kraju jest hybrydą tych dwóch religii i wywodzi się z ich nałożenia na siebie, czemu nie wybrać rodzimej tradycji Sobótki: jakże barwniejszej i ciekawszej alternatywy dla „zimnych" zachodnich Walentynek?


Krakowskie „Wianki"


Chcąc lub nie, tuż obok Dożynek (pogańskich Plonów), Noc Kupały z coraz większym rozmachem powraca nad Wisłę. Finansowane nie tylko z funduszy wiernych, ale i poszczególnych władz regionów, obrzędy zyskują na sile i prestiżu. Do najbardziej spektakularnych widowisk należy zaliczyć kupalne „Wianki" pod Wawelem. Odbywające się podczas letniego przesilenia Słońca (w nocy z 21-22 czerwca) zabawy pod patronatem Krakowskie Wianki, Źródło: http://www.nakaja.comUrzędu Miasta Krakowa, stały się imprezą iście międzynarodową. Prócz pogańskich elementów obrzędu, pod zamkiem odbywają się koncerty gwiazd z kraju (np. Brathanki, Kayah, Maryla Rodowicz) i zagranicy (np. Ali Campbell, Claudie Fritsch-Mentrop).

 

Jak widać, rodzimowiercy odtwarzają nie tylko wiarę, ale również tradycję naszych ojców. Jak mówi Joanna Gacparska: „przez nas przemawia duch czasu; więzy krwi łączące nas z ludem tych ziem sprzed wielu pokoleń dają nam prawo do chronienia i kontynuowania dorobku kulturalnego i duchowego naszych przodków. Jesteśmy zieloną gałęzią, która wyrosła z pozornie martwego pnia, żarem, ukrytym w sercu ogniska, gotowym by znowu wybuchnąć jasnym płomieniem."
 
_____________________________

POLISH ZONE, Czerwiec 2009
http://www.polishzone.co.uk/uploaded/PZ19.pdf  , str. 10-11.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (30) | dodaj komentarz

Obecny model rycerza... Czy taki w ogóle istnieje?

piątek, 05 grudnia 2008 0:40

Rycerze w dzisiejszym świecie. Czy istnieją? Poniższa prezentacja była zaprezentowana dobrych parę lat temu (stąd mało skomplikowany temat i niezgrabnie złożone zdania, za które z góry przepraszam) na jednej z konferencji. Poniżej znajduje się również film.

 

           Okres średniowiecza wykreował pewne ideały postaw i zachowań określane jako wzorce osobowe. Archetypy te wykształciły się na dwóch płaszczyznach: religijnej i świeckiej. Ten ostatni to przede wszystkim wzorzec rycerza gotowego na śmierć w imię honoru i sławy. Kult rycerstwa jest z pewnością wynikiem światopoglądu i burzliwej historii tej epoki.

          Osiągnięcie statusu rycerza jak i jego postępowanie było podporządkowane kilku ścisłym zasadom. „Szlachetne" urodzenie z pewnością ułatwiało dostęp do tego zaszczytnego grona, choć możliwe było także mianowanie za zasługi na polu walki, siłę, zręczność czy odwagę. Rycerz nade wszystko winien nieustannie dbać o swoją sławę i uznanie a także walczyć w obronie wiary i ojczyzny. Dodatkową cechą rycerza, jaka wykształciła się w kulturze Zachodu, było posiadanie wybranki serca a także wierność i dbałość o nią. Dzieła tamtego okresu sakralizują rycerza i hiperbolizują jego dokonania. Za ramy czasowe epoki rycerskiej w Europie uważamy okres od X do XV wieku. W późniejszych dziejach posługiwanie się określeniem 'rycerz' ma już raczej charakter symboliczny i wskazuje na nienaganną postawę rycerską, honor i odwagę.

         Jednym z największych rycerzy średniowiecznej Europy był z pewnością Zawisza Czarny. Ten niezwyciężony w turniejach, cnotliwy i gościnny mąż był wielkim patriotą, wspierającym ojczyznę w chwilach potrzeby. Według zbioru biografii p.t. „Życiorysy historyczne, literackie i legendarne", jego niebagatelny udział w polsko-krzyżackiej batalii pod Grunwaldem oraz bohaterska śmierć w walce z poganami pod Gołębcem stworzyły z niego wzorzec cnotliwego rycerza-obrońcy wiary chrześcijańskiej.

         W tej ostatniej z bitew, kiedy uciekający przed Turkami cesarz Zygmunt Luksemburski wysyła w celu ratowania Zawiszy własną łódź, ten, dbając o sławę, odmawia, rusza na nieprzyjaciół i na placu boju ginie. Rozpaczająca po jego śmierci Europa nadała mu miano „rycerza chrześcijańskiego", „bez bojaźni i zmazy" „hetmana" ostatnich Jagiellonów i wielkiego dyplomaty pełnego „szlachetności, prostoty i prawości". Jan Długosz opisał go następująco:

 

„Znaczna liczba rycerzy poległa w tej bitwie, ale żaden nie przewyższył Zawiszy Czarnego szlachetnością i dzielnością bohaterską. Nie tylko w tej bitwie, w której pojmały zginął, ale we wszystkich wyprawach okazywał się on rycerzem dzielnym i znakomitym; słynął odwagą i wielkimi czyny, w których mu nikt nie wyrównał"

 

         Pamiętający o Czarnym Rycerzu ludzie, przekazywali z pokolenia na pokolenie historie z jego życia, między innymi tą, jak stanął w szranki z niezwyciężonym dotychczas w Zachodniej Europie Janem z Aragonii. Zawisza wyszedł zwycięsko z tego pojedynku, utrwalając tym samym sławę pierwszego rycerza Europy.

         Tak tworzona legenda przetrwała wiele wieków. W czasach zaborów Rzeczypospolitej, postać Zawiszy przybrała nieco odmienną rolę. Pojawia się w „Weselu" Wyspiańskiego jako symbol mocy i siły. Rycerz przybywa w celu pobudzenia narodu do walki, do czynu, do zwycięstwa. Scena 9 aktu II jest także zdemaskowaniem zagubienia dawnych tradycji i gorzką satyrą postawy Polaków, mającą na celu rozbudzenie w nich świadomości narodowej.

         Podobny cel postawił sobie Henryk Sienkiewicz, ukazując czasy świetności Rzeczypospolitej i przyczyny jej upadku w słynnej „Trylogii". Wzorem do naśladowania w pierwszej części, p.t. „Ogniem i mieczem" jest Jan Skrzetuski, ideał rycerza-patrioty, dla którego służba ojczyźnie, honor i sława stanowiły wartości cenniejsze nad życie.

         Kacper Śledziński w książce p.t. „Zbaraż 1649" podaje, że dysponujący błędnymi dokumentami Henryk Sienkiewicz przekręcił imię Skrzetuskiego z Mikołaja na Jan. Niemniej jednak, autor wspomina o wielkich dokonaniach rycerza. Przebrany w chłopskie ubrania, narażając życie, przedarł się z oblężonego Zbaraża do Jana Kazimierza z informacją o tragicznej sytuacji w zamku zbaraskim. Była to niezwykle ważna wiadomość, nie tylko dla obrońców i księcia Jeremiego, ale także dla całego kraju. Poeta Samuel ze Skrzypny Twardowski tak opisuje to wydarzenie:

 

„Drogi się podejmie i od wodzów listy

Owe weźmie. Toż w nocy tedy przezroczysty

W staw najpierw przyległy śmiało się ochynie

Z tymi, że szczęśliwie (dziwna rzecz) przepłynie"

 

          Skrzetuski, na wzór rycerza zachodnioeuropejskiego, posiadał także swoją wybrankę życia, Helenę Kurcewiczównę. Ogromną miłość do ukochanej okazywał przez uprzejmość i szarmanckie zachowanie. Składając śluby stał się obrońcą jej honoru. Niezwykle odważny i pewny siebie rycerz gorliwie wypełniał swoje zobowiązania wobec damy. Potrafił jednak poświęcić życie prywatne, minimalizując własne problemy w obliczu tragedii Rzeczypospolitej.

          Dumny, uczciwy i głęboko religijny szlachcic ukazany przez Sienkiewicza to ideał rycerza i wzór Polaka. Skrzetuski był ulubieńcem i stronnikiem księcia Jeremiego i uznawał go za najwyższy autorytet wojskowy i polityczny.

          Nie ma się zresztą, co dziwić. Ów mężny i szczodry magnat oraz doświadczony strateg cieszył się wielkim poparciem u wojska i szlachty. Co więcej, w „Ogniem i mieczem" Wiśniowiecki ukazany jest jako wzorzec sprawiedliwego i odważnego władcy. Był jednak jedną z najbardziej kontrowersyjnych postaci w dziejach Polski, a to za sprawą niesłychanej, skrajnej brutalności. Jeremi był zwolennikiem karania zbuntowanych Kozaków i Tatarów  w nieludzki sposób. Maksym Krzywonos tak się wypowiadał o pacyfikacji:

 

"Ludzi mordował i ścinał i na pal wbijał, wszędzie w każdym miejscu na środku rynku szubienica. Popom naszym oczy świdrem kręcił"

 

          Jego geniusz wojskowy przyćmił na szczęście jego wady i zyskał miano jednego z najbardziej wojowniczych bohaterów i okrutnych rycerzy ówczesnej Rzeczpospolitej. Jego honor, szczodrość i dobrotliwość okazywana własnemu wojsku i szlachcie przysporzyła mu olbrzymiej sławy w całym kraju. W ten sposób był wzorem do naśladowania dla jednych i przykładem bezlitosnego tyrana dla drugich. "Pamiętniki do panowania Zygmunta III, Władysława IV i Jana Kazimierza" mówią nam:

 

„był, z natury wspaniały i szczodry [...], darować się starał, nie odbierać. Wojsko na ręku go nosiło, szlachta pasją go kochała. [...] Którego król Kazimierz doświadczywszy pod Beresteczkiem rycerskich akcji, pasjami kochać począł."

 

         Legendy o rycerzach, zarówno prawdziwych, jak i fikcyjnych są obecne także i we współczesnym świecie. Wzorując się na rycerzach będących zarazem władcami, takimi jak na przykład Jeremi Wiśniowiecki, czy król Artur, angielski powieściopisarz Tolkien stworzył postać rycerza-monarchy, Aragorna. Znany pod przydomkiem Obieżyświat, wiele podróżował, służąc w armiach króla Rohanu Thengla i namiestnika Gondoru, Ectheliona II. Tolkien następująco opisał jego walkę w Helmowym Jarze:

 

" A kiedy tak Aragorn stał na gruzach bramy, samotny wobec zgrai nieprzyjaciół, biło od niego tyle siły i majestatu, że niejeden dziki góral umilkł."

 

         Następnie, idąc w ślad średniowiecznego rycerstwa Europy Zachodniej, oświadczył się swojej wybrance serca, Arwenie. Docierając do krainy jeźdźców, Rohanu, uczestniczył jako jeden z dowódców w Batalii o Rogaty Gród, następnie w bitwie na Polach Pelennoru. Starcia zakończone zwycięstwem przysporzyły mu olbrzymiej sławy. Ostatnią bitwę stoczył pod Morannorem, atakując niczym Zawisza Czarny, znacznie silniejszą armię wroga. Wychodząc jednak zwycięsko z bitwy, został koronowany na króla Zjednoczonego królestwa Arnoru i Gondoru, a jego postać stała się wzorem szlachetnego rycerza-władcy.

         Postać Aragorna nie jest jednak niczym innym jak przeniesieniem rycerza średniowiecznego w malowniczy świat fantasy. Nieco dalej niż Tolkien posunął się inny XX-wieczny pisarz, Ian Fleming. Stworzył on bardzo oryginalną i niepowtarzalną postać Jamesa Bonda. Posługując się nazwiskiem znanego amerykańskiego ornitologa i wykorzystując osobiste doświadczenie z pracy w wywiadzie wojskowym, stworzył legendarną postać brytyjskiego szpiega.

         Nienaganne maniery i świetne wykształcenie wykreowały z Bonda angielskiego dżentelmena o rycerskiej postawie. James jest światowcem o nieokreślonym wieku. Wypełnienie zleconej misji jest dla niego ważniejsze niż życie. Kwestia honoru jest przez niego podejmowana w specyficzny sposób. Tajny agent uwielbia towarzystwo pięknych kobiet. Jest w stosunku do nich szarmancki i stara się je chronić z narażeniem własnego życia. Związawszy się z wybranką swojego serca traci ją w niedługim czasie i od tej pory pozostaje w stanie wolnym. James Bond jest niewątpliwie rycerzem nowoczesnym i człowiekiem sukcesu.

         W świetle powyższych przykładów można z łatwością zaobserwować, że pojęcie postawy rycerskiej było na przełomie dziejów różnie interpretowane. W każdej epoce, w miarę zmiany światopoglądu ludzi, system wartości i kodeks honorowy zawierał nieco inne elementy, specyficzne dla danych czasów. Warto zauważyć, że gdy Zawisza Czarny walczył o religię i honor, James Bond uznawał za priorytet wykonanie zleconej misji. Natomiast Jeremi Wiśniowiecki karząc wrogów w okrutny sposób niczym nie przypomina Aragorna, łaskawego władcy. Również podejście do płci pięknej uległo gwałtownej zmianie. Wydaje się, że James Bond, uwodziciel kobiet, nie odnalazłby się w świecie Jana Skrzetuskiego, wielbiącego jedynie wybrankę swego serca. W dzisiejszych czasach posługiwanie się terminem 'rycerz' ma już charakter symboliczny, lecz w tym słowie wciąż drzemie siła i honor oraz wszelkie inne cechy idealnego modelu opisywanego często w etosie rycerskim. Nie tylko więc Zawisza Czarny czy król Artur zasługują na to zaszczytne miano, ale także wiele innych postaci późniejszych epok. Wzorując się więc na średniowiecznym kwiecie rycerstwa, po dziś dzień staramy się naśladować jego postawy i zachowania. Podziwiamy więc strażaka ratującego ludzi z płonącego budynku, żołnierza walczącego w obronie swojej ojczyzny, czy chociażby mężczyznę ustępującego miejsca w tramwaju starszej kobiecie.



Odnośnik: http://www.youtube.com/watch?v=SC06BbRKL4Y
W klipie zostały wykorzystane fragmenty filmów: "Ogniem i Mieczem", "Władcy Pierścieni" oraz "James'a Bond'a"

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (16) | dodaj komentarz

Licznik odwiedzin:  245 323  

Jestem dziennikarzem czasopism krajowych i polonijnych. Napisane teksty umieszczam na blogu. Poruszam tematy dotyczące głównie polityki, gospodarki, emigracji i języków obcych. Tworzenie bloga traktuję jako rozrywkę i przyjemność, zaś pisanie artykułów to moja pasja.
____________________
WESPRZYJ MÓJ BLOG!


Jeśli podoba Ci się mój blog - wesprzyj go! Wklej link www.rogalinski.com.pl na swoją stronę lub znane Ci forum!
Z góry bardzo dziękuję.

Paweł Rogaliński

PRZEMOWY WYGŁOSZONE NA KONFERENCJACH NAUKOWYCH:

***14.04.2007 Uniwersytet Łódzki, "Polskie przekłady literatury anglojęzycznej". Prezentacja pracy pt. "Harry Potter's Translation - Has Andrzej Polkowski Managed to Put It Into Polish Successfully"?

***19.04.2008 Uniwersytet Łódzki, "Zniekształcenie rzeczywistości w przekładzie". Prezentacja pracy pt. "Ogniem i mieczem Henryka Sienkiewicza w tłumaczeniu Jeremiaha Curtina jako przykład braku zrozumienia historii Polski przez obcokrajowca oraz trudności z odzwierciedleniem kolorytu językowego w przekładzie na język angielski".

***06.06.2009 Wyższa Szkoła Studiów Międzynarodowych w Łodzi, "Intercultural Communication in the European Context". Prezentacja pracy pt. "Socio-political Aspects of Minorities’ Life in the Baltic States as an Example of Multicultural Clash between Neighbouring Nations and Difficulties in the Institutionalisation of the Three Political Systems".

Statystyki

Odwiedziny: 245323
Bloog istnieje od: 3739 dni

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Ulubione blogi

Kalendarz

« czerwiec »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

O moim bloogu

Jestem dziennikarzem, publicystą oraz blogerem. W swoich artykułach opisuję życie Polonii rozsianej po całym świecie oraz bronię praw osób dyskryminowanych i najuboższych. Wraz z kolejnymi publikacjam...

więcej...

Jestem dziennikarzem, publicystą oraz blogerem. W swoich artykułach opisuję życie Polonii rozsianej po całym świecie oraz bronię praw osób dyskryminowanych i najuboższych. Wraz z kolejnymi publikacjami poruszającymi ważne kwestie społeczne, zostałem nagrodzony m.in. przez Komisję Europejską, Polską Fundację im. Roberta Schumana, grupę wydawniczą Polskapresse i Fundację im. Heinza Schwarzkopfa. Zdobyłem również tytuły: Bloger 2008 roku w kategorii „Życie”, Najlepszy Blog 2010 i Dziennikarz Obywatelski 2009 roku. W lutym 2011 roku zostałem nominowany przez Parlament Europejski do tytułu Młodego Europejczyka Roku. Współpracuję też z Komisją Europejską i jako przedstawiciel polskiej prasy uczestniczę w szczytach poświęconych sprawom społecznym. Moim celem jest pisanie o życiu i problemach szarych obywateli. Serdecznie zapraszam na mój NOWY BLOG WWW.ROGALINSKI.COM.PL, gdzie znajdą Państwo wiele artykułów i interesujących informacji.

schowaj...

Lubię to