Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 253 696 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
.

Zdjęcia w galeriach.


Kariera na Wyspach - mity a rzeczywistość

wtorek, 30 września 2008 16:33


Znana z wysokich płac Wielka Brytania od lat przyciąga rzesze imigrantów. Polskę obiegły historie o fortunach zbitych za granicą oraz dużych zarobkach dla każdego, kto tylko zdecyduje się na wyjazd z kraju. Pokaźne zarobki wiążą się jednak z dużymi kosztami życia, a na tę drugą stronę medalu mało kto zwraca uwagę. O tym ile można zarobić, ile trzeba wydać i jaką kwotę można miesięcznie zaoszczędzić opowiada Kamil Dzikowski, student V roku informatyki pracujący w Anglii na stanowisku programisty.

 

Kamilu, który z kolei jest to twój pobyt w Wielkiej Brytanii?


Wszystko zaczęło się już dwa lata temu. Wyjechałem wtedy „za chlebem" na okres wakacji. Pracę w szpitalu w Basildonie znalazłem stosunkowo łatwo i mimo, że nie była ona lekka i przyjemna, otrzymana wypłata była wówczas szczytem moich marzeń. Czerwiec 2007 roku był moim drugim z kolei wyjazdem. Tym razem postanowiłem zostać w Anglii na dłużej i w efekcie jestem tu do dziś.


Jak długo trwało poszukiwanie pracy i gdzie składałeś aplikacje o pracę?


Znalezienie pracy zajęło mi około półtora miesiąca. Był to ciężki okres. Codziennie rano wychodziłem na miasto z plecakiem pełnym dokumentów, CV oraz referencji i przez całe dnie szukałem nieco lepszej posady niż ta początkowa. Aplikacje o pracę składałem właściwie wszędzie: w tutejszych „pośredniakach", supermarketach, firmach i mniejszych sklepach. Muszę przyznać, że nie zwracałem większej uwagi na typ oferowanej pracy. Ważne było dla mnie aby przez czas spędzony za granicą zaoszczędzić możliwie najwięcej pieniędzy. Po czterech tygodniach takich poszukiwań pozostało mi już tylko szukanie ogłoszeń w Internecie i oczekiwanie na telefon od przyszłego pracodawcy. W końcu się udało.


Jakim wykształceniem mogłeś pochwalić się przy poszukiwaniu pracy?


Niestety tylko ukończonym liceum. Zeszły rok akademicki miał stanowić dla mnie ostatnie dwa semestry informatyki stosowanej na Uniwersytecie Łódzkim. Pomimo przedłużonego pobytu w Anglii, kontynuowałem naukę. Obecnie jestem w trakcie pisania pracy magisterskiej i w miarę możliwości staram się przylatywać do kraju na zaległe egzaminy.


Gdzie ostatecznie zostałeś zatrudniony i na jakim stanowisku?


Dostałem posadę na stanowisku programisty aplikacji sieciowych w firmie „Freeola" zajmującej się dostawą usług internetowych. Moje miejsce pracy to wygodne krzesło i duże biurko z komputerem.


Jak oceniasz stosunek angielskich współpracowników i kierownictwa do Ciebie jako Polaka?


Szczególnie podczas 3-miesięcznego okresu próbnego otrzymałem bardzo dużo wsparcia i pomocy od kolegów z pracy. Wszyscy bardzo chętnie udzielali mi wielu wskazówek oraz spędzali długie godziny na tłumaczeniu wszelkich trapiących mnie niejasności. Jestem jedynym Polakiem w tej firmie i muszę przyznać, że po doświadczeniach z wcześniejszej pracy, zdziwiła mnie tak miła atmosfera.


Jak oceniane są Twoje umiejętności w wykonywanej pracy? Czy czujesz się doceniany?


Jak już wspomniałem, przyjechałem do Anglii w trakcie V roku studiów. Moja wiedza teoretyczna była na dobrym poziomie, natomiast umiejętności praktyczne okazały się niewystarczające. Z dnia na dzień nadrabiałem zaległości, dzięki czemu zyskałem uznanie w oczach szefa.


Ile konkretnie zarabiasz?


Przez trzymiesięczny okres próbny otrzymywałem krajową płacę minimalną około 1000 funtów. Następnie stawka nieznacznie wzrosła. Po rozmowie z przełożonym przyznano mi comiesięczną, regularną podwyżkę do osiągnięcia poziomu 1670 funtów.


Jaką kwotę trzeba przeznaczyć na wynajęcie mieszkania lub pokoju?


Dotychczas mieszkałem już w kilku pokojach a także w jednym mieszkaniu. Za pokój dwuosobowy płaciłem średnio 75 funtów za tydzień czyli 300 miesięcznie. Wszystkie rachunki były wliczone w jego cenę. W drugim przypadku koszt wynosił 525 funtów miesięcznie ale do tego dochodzi opłata za prąd (w przybliżeniu 80 funtów), wodę (25 funtów), podatek od nieruchomości (83 funty), a także koszta dodatkowe (za telefon, Internet i tym podobne). Razem jest to ok 800 funtów miesięcznie.


A jak kształtują się inne wydatki?


Należy przede wszystkim doliczyć koszty jedzenia (około 200 funtów miesięcznie ). Warto też wspomnieć o pieniądzach wydanych na życie towarzyskie. Żyjąc na Wyspach przez dłuższy okres czasu, nie sposób nie odwiedzić pubu, dyskoteki lub pobliskich lunaparków, co w skali miesiąca przeobraża się w dość dużą kwotę. Nie do uniknięcia są też większe wydatki typu: mikrofalówka, grzejnik czy naczynia kuchenne. Ci zaś, którzy przyjadą tu na miesiąc lub dwa, nastawieni są na maksymalny zysk przy jak najmniejszych nakładach finansowych.

 

Ile funtów jesteś w stanie zaoszczędzić w ciągu miesiąca?

 

Wynajmując mieszkanie ciężko mówić o jakichkolwiek oszczędnościach. Mieszkając zaś w pokoju mogę obecnie zaoszczędzić około 900 funtów.


Czy i kiedy zamierzasz wrócić do kraju?


Planuję pozostać tutaj do stycznia przyszłego roku. Po odłożeniu odpowiedniej sumy pieniędzy planuję wrócić do Polski i założyć rodzinę.


Dlaczego nie zostaniesz na Wyspach?


Jest wiele powodów. Bardzo brakuje mi rodziny i znajomych. Poza tym Anglia nie jest rajem i myślę, że nie byłbym w stanie żyć tu na stałe. Czekam z niecierpliwością, aż nadejdzie dzień, gdy znów będę mógł wyjść ze swoimi bliskimi na ulicę Piotrkowską, w samo serce Łodzi. Pomimo przyzwoitych zarobków w Anglii, bardzo tęsknię za domem.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

Harry Potter's Translation - Has Andrzej Polkowski Managed To Put It Into Polish Successfully?

poniedziałek, 22 września 2008 12:16


<MGR MONIKA ROGALIŃSKA UDZIELIŁA MI WIELU CENNYCH WSKAZÓWEK PRZY TWORZENIU TEKSTU, ZA CO SERDECZNIE DZIĘKUJĘ>
 

          In 1994 J. Rowling was a broke, unemployed, and single mother and was living in a damp, one-room apartment in Edinburgh, Scotland. As a divorced mother of Jessica, she had to earn money to maintain her daughter. Her first two books were rejected repeatedly by publishers. Then, while traveling a four-hour-delayed train, she created a story of a little, smart boy attending a school of wizardry.  After that,  several other ideas came to her mind and that is how she created the rest of her characters and the whole amazing world of magic. The fact which had a great influence on the novel was a death of Rowling's mother. As the writer said: 'I was writing Harry Potter at the moment my mother died. I had never told her about Harry Potter'. As a result, Harry's loss is so detailed, because it simply was an expression of Rowling's feelings. The story, written under the great influence of despair appeared to be very interesting because of so many emotions included. One more time, the poor writer decided to ask for her newest novel to be published. Źródło: http://gfx.filmweb.plHer publisher agreed but on condition that she used two initials for her names, in order to hide her sexuality. He simply feared that boys would not like to read the books written by the female writer. She had not got middle name, so she chose J for Joanne and K for Kathleen, which has never been her real name. Now, all her books are signed 'J. K. Rowling'.

          Eventually, Harry Potter and the Philosopher's Stone was published in June 1997 and achieved almost instant success. It won the Smarties Book Prize Gold Medal for ages 9-11 and was named by the British Book Awards, Children's Book of the Year. But Rowling's work had yet to find its true, global audience. At the Bologna Book Fair in 1997, an editorial director for Scholastic Books bought the American rights for $105,000, an unprecedented figure for a first-time children's author. The advance for the American edition made it possible for Rowling to quit her teaching job and become a full-time writer. With the 1998 publication of the American edition, retitled Harry Potter and the Sorcerer's Stone, Rowling's books continued to make publishing history. Harry Potter climbed to the top of all the bestseller lists for children's and adult books. In the United States, those eager for the second book started ordering it from Amazon.uk, prompting Scholastic to move up the publication date from September to June of 1999 for Harry Potter and the Chamber of Secrets. And when Harry Potter and the Prisoner of Azkaban was released in September of 1999, all three titles captured the first, second, and third slots on the New York Times Bestseller List, remaining there for months afterwards. The Harry Potter books have outsold any other book or series in publishing history. Book Four, Harry Potter and the Goblet of Fire, had the single largest initial printing in history. By the end of 2001, Rowling's books had sold an estimated 150 million copies worldwide and the only initial print of run for the lat part so far, Deathly Hallows, was about 12 million copies. About two-thirds of the children in America have read at least one Potter book. In over 200 countries, young and old readers have discovered the appeal of Harry Potter, and parents are reading the books to their children in more than 50 languages. That is the reason of the great demand for Harry Potter's translations. Unfortunately, the translators had very little time for completing their tasks. In my essay I will discuss the translation of 'Harry Potter' into Polish by Andrzej Polkowski.

          After comparing the first chapter, both Polish and English versions, we may come to some conclusions. Certainly, the translation differs in many aspects from the original. The first thing that I drew my attention to is the translation of the names of protagonists and the title 'Harry Potter' that remained unchanged. For instance, the name Wormtail was translated as 'Glizdogon', 'The Riddles' as 'Riddleye' and 'the Muggles' as 'Mugole'. I think that it is easier for the Polish readers to pronounce the changed names instead of the original ones. However, the title 'Harry Potter' was not translated and I think that if it was, it would not be accepted by the public. People are used to the English title and it is so widely used that it would be probably impossible to make them use some Polish equivalent. On the other hand, Andrzej Polkowski was not really consistent in replacing the English names by Polish ones. He left the name Frank Bryce unchanged, and he translated 'the Riddle house' as 'Dom Riddleyów' instead of 'Dom Riddlejów'. Nevertheless, I suppose that because he did not translate the title, he also did not want to change every name into Polish in order not to lessen the text's authenticity. Andrzej Polkowski simply did not want it to look unnatural, having that much contrasting Polish and English names. Thanks to that he made the text more fluent and easier to accept.

          Andrzej Polkowski has not included some phrases or sentences that were present in the text of J. K. Rowling. Some of the missing excerpts had the positive impact on the whole of the reading; however, there were also some fragments that, if not included, diminished the value of the whole paragraph. For example: 'widziano go, jak przy ładnej pogodzie uwija się wśród grządek' was the translation of much longer sentence: 'he could be seen pottering around the flower beds in fine weather, even though the weeds were starting to creep up on him, try as he might to suppress them'. Very similar example is with the omission of the fragment of the sentence in: 'A slight pause followed, and the Wormtail spoke, the words tumbling from him in a rush, as though he was forcing himself to say this before he lost his nerve', which was translated as 'nastąpiła krótka przerwa, a potem Glizdogon znowu przemówił tak, jak gdyby zmuszał się do powiedzenia tego, zanim zawiodą go nerwy'. And although I believe that those two omitted fragments are not of prior importance, they should be translated as they add some poetic value to the text, it is more interesting to read the paragraph with such descriptions as it evokes more feelings than the shortened version and, moreover, it appeals to our imagination. The sentence 'Brow furrowed, Frank inclined his good ear still closer to the door, listening very hard' was translated 'Frank przyłożył swoje lepsze, prawe ucho do drzwi'. The fragment 'brow furrowed' was not really necessary, so it was omitted. Here, the translation only simplified the reading, not taking away anything from the original text. The third case, where A. Polkowski did not include the fragment that was present in the version of J. Rowling was the sentence 'It would be an insult to her memory not to use the information I extracted from her, Wormtail' which was not translated into Polish at all. I think that here, the whole sentence should not be omitted as it gives some information to the reader and allows to imagine the whole situation better. Because of the fact that there were many fragments missing in the Polish translation of the book, and nothing new was added, the Polish version is much shorter than the English one, which is in some cases better, but in many others, it just takes away many details of the book, which makes it less picturesque than it really was.

          In the chapter that I have chosen to analyze, there are a lot of phrases very nicely translated, which make the reading of the book the real pleasure. For example, the phrase 'with shocked curiosity and ill-disguised excitement' was translated as 'lekko zszokowani lecz niezwykle zaciekawieni'. I think that such translation is simple and does not contain any incomprehensible or sophisticated vocabulary and thanks to that it is clear. The other phrase 'overlooking the village' was skillfully changed into 'górując nad wioską', which also reads good in polish. 'Barked the cook' was slightly changed in terms of its meaning into 'warknęła kucharka', which word is much more common and popular in Poland, than for example 'szczeknęła kucharka', which would not be acceptable. The sentence 'To everyone's surprise and amid a cloud of suspicion' was changed into 'ku ogólnemu zdziwieniu', which gives the full meaning of the original sentence, and moreover, is short, easier to read and clearer. What I also found interesting was the phrase 'there was a nasty feeling about the place', which was translated as 'w tym miejscu czuje się nieswojo'. I think that it also contains the full meaning of the original and sounds very polish.

          The less fortunately translated fragments are also present in Polkowski's text. There are both, the translations that do not convey the intended message and those, which just sound strange, because they are not used in polish, or very rarely used. 'The wealthy man' was translated as 'obecny właściciel domu' which is not very accurate. 'It sounded timid and fearful' was changed into 'brzmiał w nim paniczny strach'. There is also some difference in meaning in this phrase, too, as the polish version is too strongly expressed.  The long sentence 'he groped his way towards it, his nostrils full of the smell of decay, ears pricked for any sound of footsteps or voices from overhead' was translated 'wciąż nasłuchiwał jakichkolwiek kroków lub głosów z góry', which, in my opinion is not as dramatic and as poetic as the original. Moreover, it is devoid of any feelings and only gives us pure facts.Andrzej Polkowski, Źródło: http://bi.gazeta.pl

          The other interesting aspect that drew my attention was the fact that in Andrzej Polkowski's translation was milder in a sense that it does not include murders but only 'magic forces'. For example 'the report on the Riddles' bodies was replaced by 'raport z domu Riddleyów', 'if I murder' was changed into 'jeśli zaczaruję' or 'anyone else has died' was translated as 'jeszcze ktoś zniknął'. 'One more death' instead of 'jeszcze jedna śmierć' was translated as 'jeszcze jedna przeszkoda' and 'one more murder' as 'jeszcze jedna klątwa'. It seems to me that Andrzej Polkowski translated those expressions in that way on purpose as it is the book for children and probably he wanted to avoid such strong words so as not to spoil children. Some parents disagreed on allowing their children to read 'Harry Potter' because of too many scaring and brutal scenes. Probably Andrzej Polkowski wanted to improve on the original, making the book less cruel and I agree that it is more appropriate for the younger children who read it.

          The more Harry Potter is famous, the greatest controversies it brings. Many claim that it promotes violence and witchcraft. Even Benedict XVI, when not being the pope yet, stongly criticized the book as the way to diminish the position of God in the world of children and to show the path to satanism and neopaganism. The author claims that everything contained in Harry Potter is simply politically correct and it has nothing to do with destroying religious faith. Maybe because of such problems, Andrzej Polkowski decided to soften the English version for more 'delicate' polish market. Otherwise, it would not achieve a success as the majority of Catholic parents in Poland would not accept reading such a brutal novel for their children. But not every aspect of the book could be censored. There are still pagan elements and after Rowling's revelation in 2007 that Dumbledore is a homosexual, controversies surrounding the series increased a lot. However, it was too late to destroy the popularity of her books. Thanks to media such declaration was even the promotion of her series for free.

          Summing up all the facts that I have given about the translation of Harry Potter into Polish by Andrzej Polkowski, I must say that I liked it very much and taking into consideration the problem, that he had very little time to do it, the translation is quite faithful and serves its main purpose, mainly, to entertain children. It may seem surprising, but despite the fact that Polkowski omitted numerous unnecessary words from English version of series, which is totaling 4,195 pages, the polish edition is a bit longer with 4,367 pages. That is why Poles have more to read and more to entertain, even if the version is a bit different from the original. I am sure that all those small inaccuracies mentioned above could be easily corrected if Polkowski was given some more time. All in all, I am convinced that Harry Potter became a legend and will be read by people from all over the world for the next centuries.

 

---------------------------------------------
ESEJ ZOSTAŁ ZAPREZENTOWANY PRZEZE MNIE NA KONFERENCJI NAUKOWEJ PT. "Polskie przekłady literatury anglojęzycznej - Polish Translations of Literature in English". UKAŻE SIĘ ON NIEBAWEM W PUBLIKACJI WYDAWNICTWA UNIWERSYTETU ŁÓDZKIEGO POD TYM SAMYM TYTUŁEM.


Podziel się
oceń
0
2

komentarze (8) | dodaj komentarz

Chude lata polskich skrzydeł

środa, 17 września 2008 13:32


<W ARTYKULE WYWIAD Z RZECZNIKIEM PRASOWYM PLL LOT, WOJCIECHEM KĄDZIOŁKĄ>
 

Polskie Linie Lotnicze, służące naszym rodakom od ponad 79 lat, niebawem mogą zniknąć z rynku i nie doczekać osiemdziesiątych urodzin. LOT i jego spółka-córka, Centralwings, są w poważnych tarapatach finansowych. Turyści znad Wisły, lecąc za granicę, już niedługo mogą nie mieć możliwości wyboru polskich linii. Czy już nigdy na niebie nie zobaczymy „naszych" samolotów?

  

 Źródło: http://www.lot.com

            W ostatnim czasie nad większością linii lotniczych na świecie zawisły czarne chmury. Konkurencja jest na tyle liczna, że nie obędzie się bez upadku „słabszych" przewoźników. Rzecznik prasowy PLL LOT, Wojciech Kądziołka, w rozmowie ze mną stwierdził, iż „lotnictwo cywilne od lat charakteryzuje sie cyklicznością koniunktury. Po okresie rozwoju, następuje stagnacja lub kryzys. Obecna, zła sytuacja spowodowana jest głównie (ale nie tylko) gwałtownym wzrostem cen paliwa. Skutki odczuwają linie lotnicze na wszystkich kontynentach, w tym również LOT".

  

            Stuprocentowy wzrost cen paliwa w ciągu ostatniego roku nie jest jednak jedyną przyczyną problemów Polskich Linii Lotniczych. Jak mówi rzecznik LOT: „aby złagodzić skutki pogarszającej się sytuacji finansowej i handlowej, rozpoczęliśmy wdrażanie programu naprawczego, którego celem jest przywrócenie rentowności już w roku 2010". Wyszczególnione przyczyny złej sytuacji finansowej to między innymi: nadmierna biurokracja, nierentowna siatka połączeń oraz brak efektywnej funkcji handlowo-sprzedażowej. Do tego dochodzi pięciokrotna zmiana prezesa w ciągu ostatnich 5 lat.

  

            Konkurencja nie próżnuje i za wszelką cenę chce wykorzystać słabe strony PLL LOT. Irlandzki Ryanair, wchodząc na polski rynek, umieścił na swych samolotach napis „ŻEGNAMY PLL LOT". Jak wytłumaczył wówczas Tomasz Kułakowski, odpowiedzialny za marketing przewoźnika z Zielonej Wyspy: „Ta dedykacja to efekt głębokich przemyśleń na temat tego jaka przyszłość może czekać Polskie Linie Lotnicze LOT, które jak pokazują liczby, zupełnie nie radzą sobie na konkurencyjnym rynku europejskich przewozów lotniczych. (...) Można uważać LOT za przegranego - od kiedy na polskim rynku pojawił się Ryanair! Żegnamy Cię LOT - bez żalu!"

 

             Jak się okazuje, głębokich przemyśleń wcale nie było. Sytuacje z podobnymi napisami miały miejsce również w innych krajach. W Niemczech na samolotach Ryanair pojawił się tekst żegnający tamtejsze największe linie lotnicze: „Auf Wiedersehen Lufthansa", co następnie przybrało kształt „bye bye Latehansa". Po agresywnych reklamach w Polsce, LOT nie czekał długo. Podkupił największego speca od marketingu, samego Tomasza Kułakowskiego, i zatrudnił go u siebie na tym samym stanowisku. Czy jednak znawca agresywnej reklamy tanich linii lotniczych sprawdzi się w LOT, który jest nastawiony na bogatszych klientów?

 

              Niezbędna, natychmiastowa naprawa wewnętrzna Polskich Linii Lotniczych zakłada rezygnację z nierentownych kursów, co dla LOT oznacza zakończenie próby ekspansji w Azji. Rzecznik LOT, Wojciech Kądziołka, tłumaczy: „jak było podawane w informacjach oraz podczas konferencji prasowej, Centralwings przestaje działać jako tzw. tania linia lotnicza i stanie sie wkrótce przewoźnikiem stricte charterowym. Zadaniem strategicznym jest osiągniecie rentowności przewoźnika już w roku 2009. Centralwings jako marka pozostanie na polskim rynku, jednak administracyjnie i handlowo będzie bardziej zintegrowany z LOT".

 

              Zewnętrzna poprawa warunków będzie skupiała się między innymi na zasadzie: „wróg mojego wroga jest moim przyjacielem" i w efekcie dążyła do stworzenia aliansów z niemiecką Lufthansą, Swiss i Austrian Airlines. Dodatkowo, ściślejsza współpraca z polskimi portami lotniczymi umożliwi poprawę jakości usług i skróci czas odprawy. Jeszcze w tym roku planowana jest dużo większa niż dotychczas promocja strony www.lot.com, co ma przyciągnąć nowych klientów, bardziej zainteresowanych wyższą jakością usług niż niską ceną. Efekty z wprowadzonych zmian zobaczymy w najbliższej przyszłości.

 

 

            Jakość usług ma również gwarantować „podwyższenie produktywności personelu latającego i pokładowego", choć obecna kadra stanowi już jedną z najlepszych w Europie. Piloci zarówno LOT, jak i Centralwings mogą pochwalić się znakomitymi osiągnięciami. Janusz Centka, kapitan lotowskiego Boeinga 767 i jednocześnie wielokrotny mistrz świata w lataniu szybowcowym, zdobył w tegorocznych Szybowcowych Mistrzostwach Świata srebrny medal. Z kolei pilot Centralwings, Karol Staszak, wywalczył brąz w kategorii 18-metrowej. Ze względu na swoje wieloletnie doświadczenie i prestiż, LOT po raz kolejny został też Oficjalnym Przewoźnikiem Polskiej Reprezentacji Olimpijskiej.

  

             Wbrew wielu osiągnięciom, nad Polskimi Liniami Lotniczymi wisi widmo upadku. Pomimo własnych kłopotów, LOT musi wspierać pieniężnie swoją spółkę-córkę Centralwings. Aby zachować płynność finansową, ten pierwszy zaczął wyprzedawać „srebra rodowe", czyli posiadane przez niego akcje innych firm. Sytuacja jest na tyle poważna, że według raportu funduszu inwestycyjnego Blue Oar Securities, PLL LOT może nie przetrwać zimy i nie doczekać 1 stycznia 2009 roku, kiedy obchodziłby 80-lecie założenia firmy.

 

 

Upadek LOT uderzyłby w całe krajowe lotnictwo, bo tylko on oferuje połączenia atlantyckie. Żadne inne linie w Polsce nie posiadają bardzo drogich samolotów dalekiego zasięgu, co przy braku tego jedynego przewoźnika będzie oznaczać totalne odcięcie bezpośrednich kursów na przykład do USA. Takich przykładów jest jednak więcej. Losy LOT i Centralwings mogą mieć poważny wpływ na dalszy rozwój polskiej gospodarki. W naszym interesie jest, aby linie te przetrwały ciężki okres. Przy kolejnym wyborze biletu lotniczego, zastanówmy się więc, którego przewoźnika wybrać.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Krwawiące cygańskie serce

czwartek, 11 września 2008 15:49


Romowie, będący obok Żydów drugim wyklętym narodem Europy, zmagają się od setek już lat z powszechnym antycyganizmem. Choć jak każda inna nacja, mają swoje grzechy, należy położyć kres rasizmowi, tak powszechnemu w Niemczech, Rosji, Polsce, jak i innych krajach starego kontynentu. Już czas zakopać topór wojenny i zapomnieć o wynikłych z historii uprzedzeniach. Dla Unii Europejskiej ciągłym wyzwaniem jest walka z powszechną dyskryminacją. W XXI wieku stary kontynent powinien dawać przykład tolerancji i przyjaźni w wielokulturowym świecie.

Źródło: http://d.wiadomosci24.pl
Dziś niechętnie mówią o sobie „Cyganie”. Wolą stosunkowo niedawno powstałe określenie „Romowie”. I nie z powodu, że pierwsza z nazw obejmuje także inne grupy etniczne, jak choćby: Sintów, Egipcjan Bałkańskich czy Aszkalów. Jak mówi sekretarz Związku Romów Polskich, Joanna Chojnacka: „Cygan kojarzy się źle, ponieważ jest wiele powiedzeń typu: leniwy jak Cygan, bądź: Cygan nie sieje, Cygan nie orze, gdzie okiem spojrzy Cygana zboże, ale także cyganić, włóczyć się jak Cygan i tym podobne. Nadal w użytku są określenia: cygańska muzyka, cygańska noc, cygański festiwal, ale dla nas Rom brzmi lepiej”.

 

 

            Aby potwierdzić skalę dyskryminacji mniejszości etnicznych w Polsce, nie trzeba długo szukać. Bożena, 56-letnia mieszkanka Łodzi, opisując swoje nastawienie do Romów, stwierdziła: „Kiedy mieszkałam z rodzicami na wsi, Cyganie jeździli w taborach po okolicy. Myli się w rzece, kradli nam kury, sprzedawali też różne przedmioty. Nie dziwię się, że część z nich dorobiła się takiego majątku! A Polacy jak byli biedni, tak nadal są!” Uprzedzenia z dawnych lat, wciąż żywe i trwałe w opinii publicznej, nie pozwalają na spokojne życie nie tylko dorosłym Romom, ale również ich dzieciom.

 

            Joanna Chojnacka, zapytana o wykształcenie cygańskiej młodzieży, oświadczyła, iż „większość Romów wysyła dzieci przynajmniej do szkoły podstawowej. Na tym etapie większość dziewczynek kończy edukację, natomiast coraz większy procent chłopców kontynuuje naukę. W szkołach, gdzie „obcych” jest najwięcej, dyrekcje szkół praktykują segregację rasową i tworzą odrębne klasy dla romskich dzieci. Tegoroczny zakaz podobnych praktyk zlikwiduje w ciągu kolejnych dwóch lat szkolny apartheid. Co więcej, Ministerstwo Edukacji Narodowej zakaże też zsyłania takiej młodzieży do szkół specjalnych wyłącznie z powodu jej słabej znajomości języka polskiego.

 

            Odnośnie wyższych uczelni, pani sekretarz ZRP poinformowała, że stowarzyszenie, w którym pracuje „wypłaca stypendia 53 studentom. Jest to więc bardzo znikoma ilość, a osoby te pochodzą głównie z małżeństw mieszanych, polsko-romskich”. Poza tymi nielicznymi przypadkami, przytłaczająca większość, tuż po kilkuletniej nauce, trudni się rzemiosłem, handlem, bądź rozrywką. W ostateczności pozostają bezrobotni. W wyniku takiego stanu rzeczy 75% Polaków ankietowanych przez CBOS, uznało, że gdyby Romowie zaczęli naprawdę pracować, zniknęłyby ich problemy, a co za tym idzie, być może również dyskryminacja. Opinia naszych rodaków na pierwszy rzut oka wydaje się słuszna, ale wynika ona z nieznajomości cygańskich tradycji i obyczajów.

 

            Antycyganizm ma swoje podłoże również w stosunkowo małej asymilacji tej mniejszości z ogółem społeczeństwa. Dziś zmiany postępują nieco szybciej, ale jak mówi Joanna Chojnacka „integracja Romów zależy od miejsca ich zamieszkania. Jeżeli żyją oni w skupiskach, jak w Małopolsce, dyfuzja kulturowa jest słaba, jeżeli zaś w miastach pomiędzy rodzinami polskimi, wtedy w jakimś stopniu starają się asymilować ze światem zewnętrznym”. Najbardziej wpływowym czynnikiem homogenizującym społeczności w dzisiejszych czasach jest jednak szeroko pojęta popkultura, wypierająca tradycje i język mniejszości. 

 

           Nadal istnieje też dyskryminacja w tak zwanych „białych rękawiczkach”: proste dla Polaka formalności urzędowe, dla Roma potrafią być nie lada wyzwaniem. Jest to spowodowane głównie uprzedzeniem do mniejszości etnicznych, co skutecznie utrudnia im ich życie codzienne. Utarte w świadomości społeczeństwa stereotypy na co dzień zmuszają Romów do borykania się z tysiącami problemów, przejawami niechęci i podejrzliwości. Wciąż żywe są przysłowia: „Ucieka jak Cygan na kradzionym koniu”, bądź „Cygan raz w życiu mówi prawdę, a i to skłamie”. I nawet, jeśli władze dostatecznie będą zwalczać rasizm w kraju, znane powiedzenia będą żywe przez kolejne dziesiątki, jak nie setki lat.

 

Ksenofobia, tak bardzo godząca w mniejszości etniczne w Polsce, ma jednak swoje historyczne podłoże. Polacy, jako naród ciemiężony przez wiele lat, nauczyli się żyć w ciężkich warunkach i liczyć tylko na siebie. Dodatkowo, blisko czterdzieści lat realnego socjalizmu wpoiło w naszych rodaków urazę do klas najbogatszych i najbiedniejszych. A Romowie, jak na nieszczęście, zajmują w większości jedną lub drugą wspomnianą pozycję w hierarchii społecznej. Wedle słów bohatera powieści brazylijskiego pisarza, Paulo Coelho: „Jeśli spytacie kogokolwiek, co sądzi o Cyganach, odpowie bez namysłu: To złodzieje i oszuści. Choćbyśmy jak najusilniej próbowali wieść normalne życie, choćbyśmy osiedlali się na stałe w jednym miejscu, nosili przy sobie dowody osobiste, na rasizm nie ma lekarstwa”. I oby się mylił.

-----------------------
ARTYKUŁ ZOSTAŁ NAGRODZONY W KONKURSIE ORGANIZOWANYM PRZEZ UNIĘ EUROPEJSKĄ. WIĘCEJ INFORMACJI TUTAJ
------------------------
Powyższy artykuł można przeczytać także w:
POLISH ZONE, 09.2008, strona 8-9.
( http://www.polishzone.co.uk/uploaded/Polish%20Zone%20Issue%2012%20Online.pdf )


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

Na twardo czy na miękko?

piątek, 05 września 2008 22:20

  

Postrzegamy ich jako jedynych „cywilizowanych" strażników świata, pilnujących globalnej demokracji, wszelkich cnót, uczciwości i rządów prawa. Mowa o dwóch mocarstwach: młodych, potężnych Stanach Zjednoczonych i ich starej już, ale wciąż silnej „matce" - Wielkiej Brytanii. Za pomocą mass mediów i powszechności kultury państw anglojęzycznych na innych kontynentach, kraje te kreują wizerunek swej polityki jako wieczną walkę o sprawiedliwość. Tymczasem kierują nimi głównie własne interesy prowadzone na granicy prawa. Wobec tego, jaką politykę zagraniczną powinna prowadzić Polska? „Twardą" i nieustępliwą, czy raczej „miękką", stawiającą nasz kraj w roli klakiera?

 

Źródło: http://www.wprost.pl/

            Politycy amerykańscy już nieraz pokazali, że prowadzą podwójną politykę - oficjalną, aby zadowolić opinię publiczną oraz tajną do osiągania własnych celów. Po krwawej wojnie na Bałkanach, siły międzynarodowe postanowiły ukarać największych ludobójców i zbrodniarzy wojennych. Jednym z nich był Radovan Karadzić, prezydent Serbskiej Republiki Bośni i Hercegowiny. Aby nie dopuścić do dalszej eskalacji konfliktu, USA zawarło ze zbrodniarzem umowę, która gwarantowała mu wolność, byle tylko zniknął z polityki i usunął się w cień. Jednocześnie zaś, aby nikt nie posądził supermocarstwa o haniebne układy z ludobójcami, Stany Zjednoczone oficjalnie wyznaczyły nagrodę 5 mln dolarów za schwytanie Karadzicia i jego współpracownika, Ratko Mladicia. Bill Clinton z dumą powiedział, że „USA i sojusznicy przeciwstawili się etnicznym czystkom w Bośni i Kosowie, ten wiek nie kończy się więc nutą rozpaczy. Byłoby tak, gdybyśmy wiedzieli, że niewinni mężczyźni, kobiety i dzieci żyjące u granic państw NATO są wypędzani i mordowani tylko za to, że inaczej czczą Boga". Teraz, gdy emocje opadły, a Karadzić został schwytany i postawiony przed sąd, tajne układy z USA wyszły na jaw. Nic to jednak nie zmieni - Richard Holbrook, który miał również podpisać umowę i reprezentował w niej stronę amerykańską, wszystkiemu zaprzeczył: „dlaczego ktokolwiek miałby wierzyć zbrodniarzowi wojennemu"?

 

            Polityka Stanów i Wysp Brytyjskich zaważyła swojego czasu również na losach Polski. Podczas konferencji teherańskiej w 1943 roku, gdzie obradowali: Roosevelt, Churchill i Stalin, uzgodnili oni znaczne zmniejszenie obszaru Rzeczpospolitej i de facto oddanie jej pod „opiekę" ZSRR. Ten pierwszy powiedział nawet: „Nie dbam o to, czy kraje sąsiadujące z Rosją zostaną skomunizowane". Aby jednak prezydent USA nie stracił głosów Polonii w nadchodzących wyborach, utajniono ustalenia w tej kwestii. Na kolejnej konferencji, w Jałcie, oficjalnie „sprzedano" nasz kraj, będący sojusznikiem aliantów. Ale dwa mocarstwa nie potrzebowały już pomocy, w końcu były głównymi wygranymi w tej wojnie. Kiedy generał Anders zarzucił Churchillowi zdradę Polski, ten odpowiedział: „Mamy dzisiaj dość wojska i waszej pomocy nie potrzebujemy. Może pan swoje dywizje zabrać". Polityka uległości wobec Zachodu okazała się zgubna. Po haniebnych układach z tyranem i ludobójcą, Stalinem, nad Wisłą zapanował wyniszczający, kilkudziesięcioletni okres realnego socjalizmu. Obecnie, Izba Reprezentantów Kongresu USA wezwała rząd RP do „natychmiastowego uchwalenia" ustawy, która zapewniałaby zwrot lub rekompensatę w dużej części żydowskiego mienia zawłaszczonego w czasach nazistowskich i komunistycznych. Również znana na Wyspach Brytyjskich działaczka, baronesa Ruth Deetch poparła zdanie USA i skrytykowała Polskę za nie wypłacenie odszkodowań poszkodowanym Żydom.

 

            Atak na Polskę ze strony Stanów Zjednoczonych wywołał oburzenie wielu polityków. Zbigniew Girzyński, poseł na Sejm RP, stwierdził, iż jest to „dokończenie Jałty". I nie ma się czemu dziwić - przecież głównym poszkodowanym w tamtych czasach było właśnie Państwo Polskie, nie może więc poczuwać się do odpowiedzialności za zbrodnie hitlerowskie i stalinowskie. Tym bardziej, że wówczas USA i Wielka Brytania nie miały odwagi wspomnieć o odszkodowaniach za zawłaszczone przez komunistów majątki, bo ZSRR było potęgą, której nie można było drażnić. Nawet dziś, kiedy mowa o wynagrodzeniu Rzeczpospolitej za instalację tarczy antyrakietowej, Amerykanie twierdzą, że nie jest ono nam potrzebne. Stwierdzili, że drogi sprzęt do obrony kraju jest zbędny, gdyż i tak Polska nie zdołałaby odeprzeć ataku na przykład ze strony Rosji. Narastająca od kilkudziesięciu lat duma narodowa mocarstw zachodnich sięgnęła już niemal zenitu. Wylewny jingoizm, czyli angielska forma nacjonalizmu, tak powszechna w Stanach, jak i na Wyspach, ujawnia się chociażby w słowach George W. Busha: „Nasz naród został wybrany przez Boga, wyznaczony przez historię, aby być wzorem dla świata". Pomimo tych słów, prezydent USA był na otwarciu Igrzysk Olimpijskich w komunistycznym Pekinie, gdzie wszelka opozycja polityczna jest bezlitośnie tłumiona, a w Tybecie notorycznie łamane są prawa człowieka.

 

 

W czasach, kiedy interesy dominują nad realną walką o sprawiedliwość, Polska ma nie lada wyzwanie, by prowadzić odpowiednią politykę zagraniczną. Historia nauczyła nas, że Stany i „Anglia nie mają wiecznych wrogów ani wiecznych przyjaciół, mają tylko wieczne interesy". Dlatego też stosunki z tymi państwami powinny być dobrze przemyślane, a każdy krok przedstawicieli władz uprzednio przygotowany. Z jednej strony, by ich nie zrazić, z drugiej zaś, by nie kreować wizerunku Polski-wasala. Jak twierdził wybitny polityk Bronisław Geremek, nasza dyplomacja nie powinna być „twarda", bądź „miękka", ale mądra i skuteczna.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Licznik odwiedzin:  245 319  

Jestem dziennikarzem czasopism krajowych i polonijnych. Napisane teksty umieszczam na blogu. Poruszam tematy dotyczące głównie polityki, gospodarki, emigracji i języków obcych. Tworzenie bloga traktuję jako rozrywkę i przyjemność, zaś pisanie artykułów to moja pasja.
____________________
WESPRZYJ MÓJ BLOG!


Jeśli podoba Ci się mój blog - wesprzyj go! Wklej link www.rogalinski.com.pl na swoją stronę lub znane Ci forum!
Z góry bardzo dziękuję.

Paweł Rogaliński

PRZEMOWY WYGŁOSZONE NA KONFERENCJACH NAUKOWYCH:

***14.04.2007 Uniwersytet Łódzki, "Polskie przekłady literatury anglojęzycznej". Prezentacja pracy pt. "Harry Potter's Translation - Has Andrzej Polkowski Managed to Put It Into Polish Successfully"?

***19.04.2008 Uniwersytet Łódzki, "Zniekształcenie rzeczywistości w przekładzie". Prezentacja pracy pt. "Ogniem i mieczem Henryka Sienkiewicza w tłumaczeniu Jeremiaha Curtina jako przykład braku zrozumienia historii Polski przez obcokrajowca oraz trudności z odzwierciedleniem kolorytu językowego w przekładzie na język angielski".

***06.06.2009 Wyższa Szkoła Studiów Międzynarodowych w Łodzi, "Intercultural Communication in the European Context". Prezentacja pracy pt. "Socio-political Aspects of Minorities’ Life in the Baltic States as an Example of Multicultural Clash between Neighbouring Nations and Difficulties in the Institutionalisation of the Three Political Systems".

Statystyki

Odwiedziny: 245319
Bloog istnieje od: 3739 dni

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Ulubione blogi

Kalendarz

« wrzesień »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
2930     

O moim bloogu

Jestem dziennikarzem, publicystą oraz blogerem. W swoich artykułach opisuję życie Polonii rozsianej po całym świecie oraz bronię praw osób dyskryminowanych i najuboższych. Wraz z kolejnymi publikacjam...

więcej...

Jestem dziennikarzem, publicystą oraz blogerem. W swoich artykułach opisuję życie Polonii rozsianej po całym świecie oraz bronię praw osób dyskryminowanych i najuboższych. Wraz z kolejnymi publikacjami poruszającymi ważne kwestie społeczne, zostałem nagrodzony m.in. przez Komisję Europejską, Polską Fundację im. Roberta Schumana, grupę wydawniczą Polskapresse i Fundację im. Heinza Schwarzkopfa. Zdobyłem również tytuły: Bloger 2008 roku w kategorii „Życie”, Najlepszy Blog 2010 i Dziennikarz Obywatelski 2009 roku. W lutym 2011 roku zostałem nominowany przez Parlament Europejski do tytułu Młodego Europejczyka Roku. Współpracuję też z Komisją Europejską i jako przedstawiciel polskiej prasy uczestniczę w szczytach poświęconych sprawom społecznym. Moim celem jest pisanie o życiu i problemach szarych obywateli. Serdecznie zapraszam na mój NOWY BLOG WWW.ROGALINSKI.COM.PL, gdzie znajdą Państwo wiele artykułów i interesujących informacji.

schowaj...

Lubię to