Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 253 696 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
.

Zdjęcia w galeriach.


Spóźniona prawica, znikoma lewica

poniedziałek, 27 sierpnia 2007 23:48

Prawica. Kiedy była tak bardzo potrzebna, nie robiła nic. Obudziła się po wielu latach drzemki, by w XXI wieku wprowadzać średniowieczne reformy. Przez ostatnie dwa lata krajem rządziła zjednoczona trójca rozkapryszonych partii nacjonalistycznych i populistycznych, kłócących się o władzę i pieniądze. A gdzież podziała się ich troska o kraj? Ot, cały Giertych, Kaczyński i Lepper - niczym trójca XVII-wiecznych regimentarzy, nazwanych: „dzieciną, łaciną, pierzyną". Teraz, gdy nadszedł kres ich rządów, czas zastanowić się: CO DALEJ?

 

           Zarówno prawica, jak i lewica odgrywają kolosalną i nieodzowną rolę w kształtowaniu każdej demokracji. W odpowiednich momentach historii przychodzi czas na przewodnictwo polityczne jednej, bądź drugiej strony. Niestety, od lat władzę w Polsce przejmują ludzie reprezentujący często ideologię najgorszą z możliwych w danej chwili i sytuacji. Niejednokrotnie szkodzi to interesom kraju i jest brzemienne w skutkach - z wielkiego europejskiego mocarstwa Rzeczpospolita zmieniła się w podrzędne, nielubiane przez sąsiadów państwo krzykaczy i awanturników.

          Już w zamierzchłych czasach przekonaliśmy się, ze politycy wielokrotnie przedkładają własne interesy nad krajowe. W ten sposób, gdy ponad 100 lat temu Józef Piłsudski starał się uzyskać wsparcie od rządu Japonii przy tworzeniu legionów polskich, jego największy przeciwnik ideologiczny, Roman Dmowski, skutecznie przekonał tamtejszego Ministra Spraw Zagranicznych, by ten nie pomagał Polakom, a w szczególności wrogiej endekom PPS. Trzynaście lat później Piłsudski postanowił się zrewanżować - nie wysłał posiłków walczącym powstańcom w niemieckiej wówczas Wielkopolsce. Tamtejsza ludność w przeważającej części popierała politykę Dmowskiego, dlatego też lewica nie skrywała do niej niechęci. Marszałek, zmęczony walką wewnętrzną i rozczarowany postawą Polaków, stwierdził: „Naród wspaniały, tylko ludzie ch...e".

           Po II Wojnie Światowej Rzeczpospolita znalazła się de facto w strefie dyktatu rosyjskiego. Monopartyjność systemu uniemożliwiała legalne działanie nurtów politycznych innych niż komunistyczne. Wiadomym było, że tajne organizacje lewicowe nie mogły cieszyć się poparciem społeczeństwa, które zakorzeniło w sobie głęboką urazę do poglądów choćby w najmniejszym stopniu związanych z kierunkiem działań władz. Zdecydowanie swoje „pięć minut" miały podziemne ugrupowania prawicowe i nacjonalistyczne. Miały, ale... nie potrafiły wykorzystać swojej okazji. Nie stworzyły silnych organizacji. Nie walczyły tak jak Węgrzy, czy narody Jugosławii o niepodległość. Po prostu zawiodły.

          Ktoś mógłby zapytać - a cóż z NSZZ Solidarnością? Otóż uważany on był przez wielu za ruch prawicowy, z pewnością jednak daleko mu było do podobnej ideologii. Początkowo wysuwane żądania w stronę władz miały na celu polepszyć byt społeczeństwa, nie zaś obalić system komunistyczny. Solidarność wysuwała propozycje stworzenia „socjalizmu z ludzką twarzą", wierzyła, że państwo „ludowe" można umiejętnie zreformować. Jeśli zaś mimo wszystko uznamy ją za ruch prawicowy, nie będziemy mogli już tego samego powiedzieć po roku 1989, kiedy to związek zawodowy zaczął bronić pracowników przed pracodawcami, a nie jak wcześniej - władzami PRL. To proletariat, a nie prawica, położył kres Polsce Ludowej. Następnie, jak powiedział lider NSZZ, Lech Wałęsa, były to „ostatnie godziny naszych pięciu minut" - Solidarność słabła z dnia na dzień.

          Po politycznej zawierusze spowodowanej tworzeniem naprędce nowej demokracji, władzę w III RP przejął ktoś niemający najmniejszego związku z „czerwonymi" - koalicja AWS-UW. Skupiała ona większość ugrupowań polskiej prawicy, dzięki czemu zyskała zaufanie społeczeństwa, pokładającego wszelkie nadzieje w politykach koalicji. Autorytarny system rządzenia AWS-em przez jej przewodniczącego, Mariana Krzaklewskiego, spotkał się z silną krytyką. Niechlubne komentarze pojawiały się także na temat obsadzania wszelkich stanowisk w spółkach należących do Skarbu Państwa ludźmi powiązanymi z Solidarnością. Jarosław Kaczyński, oburzony tym zachowaniem stwierdził, że najsilniejszą frakcją w AWS jest frakcja TKM - „Teraz K...a My".

          Porażka prawicy skłoniła wyborców do zwrócenia się w stronę lewicy. I tak władzę zdobyło SLD. Niedawni komuniści nie mieli niestety pomysłu na rządzenie krajem. Wstępując za młodu do PZPR nie zastanawiali się nad własnymi ideami. Gdy Polska Ludowa upadła, postanowili stworzyć partię socjaldemokratów, gdyż wszelkie inne możliwości były zamknięte. Nie mając jednak pojęcia, na czym polega ideologia lewicy, nieudolnie kopiowali pomysły ich odpowiedników zza zachodniej granicy. W rezultacie SLD przeprowadzało prawicowe reformy, nawet w kwestiach obyczajowych. Słowa Andrzeja Leppera idealnie odwzorowują ówczesne rządy: „Jeżeli Sojusz Lewicy jest lewicą, to ja jestem kosmonautą".

           Zdezorientowani schizofrenicznym zachowaniem prawicowej lewicy Polacy, w kolejnych wyborach postawili na partie nacjonalistów i populistów. Ci mówili prosto, obiecywali dużo, krytykowali chętnie i modlili się nieustannie. Sam ordynator Rydzyk krzyczał z zadowoleniem: „Niech żyje moherowa koalicja!". Kraje Zachodu załamały ręce, wielokroć nazywały Polskę ciemnogrodem, bądź kaczogrodem. Przez dwa lata rządów ultraprawicy, społeczeństwo miało okazję być świadkiem powrotu do średniowiecza: ekskomuniki nauczycieli, prześladowania gejów, cenzury w mediach, wymyślnych pomysłów Giertycha, polowania na szatanów, inkwizycji i listy ksiąg zakazanych.

          Koalicja - z pozoru trwała, okazała się kolosem na glinianych nogach. Władza kusiła tak bardzo, że skłóceni ze sobą koledzy z sejmowych ław, nie przebierali w słowach opisując się wzajemnie. W wyniku tego usłyszeliśmy, że Lepper to „warchoł" do którego „bardziej pasują widły i kupa gnoju", Lech Kaczyński to „cham" oraz „s...syn", zaś jego żona zyskała miano „czarownicy" i „szamba".

          Jana Rokitę nazwano „płytkim" i „dennym", Aleksandra Kwaśniewskiego „szmaciarzem", a Zbigniewa Zbiorę „kłamcą i oszustem". Joanna Senyszyn uznała obecny rząd za „ziemniaczano-buraczany", nawiązując zaś do słów premiera sprzed kilku lat, stwierdziła, że realizowany jest „program TMK - Teraz My Kaczyńscy".

            Walka lewicy i prawicy w Polsce trwa niemal od zawsze. Jedyny problem obecnej sceny politycznej to wypaczenie równowagi, spowodowane 44 latami komunizmu. W wyniku tak długotrwałej dyktatury komunistów, do której społeczeństwo nabrało obrzydzenia, wykształciły się silne ruchy fanatycznych katolików oraz nacjonalistów. Lewica zaś niemalże zupełnie zaniknęła. Postkomunistyczne SLD zmienia się, biorąc przykład z partii socjaldemokratycznych na Zachodzie, ale proces ten przebiega bardzo wolno. PO, mając obecnie największe poparcie, stara się utrzymać w centrum i stronić od przedstawiania jakiegokolwiek programu. Jak widać, metoda ta sprawdza się znakomicie.

            Wydaje się, że nie ma partii, na którą można by z czystym sumieniem zagłosować w nadchodzących wyborach. Brak alternatyw w formie młodej, nowoczesnej lewicy, rozsądnego centrum, czy też zdystansowanej do religii prawicy. Śledząc kolejne zdarzenia w kraju można mieć wrażenie, iż Polacy wybierają często najgorszą z możliwych opcji. Ale wybrać trzeba. Obyśmy znów nie popełnili błędów z przeszłości. W 1945 roku premier Wielkiej Brytanii, Winston Churchill powiedział: „Mało jest zalet, których by Polacy nie mieli i mało błędów, których udałoby im się uniknąć". Niestety miał rację.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Brytania Wielkich Dziwactw

piątek, 17 sierpnia 2007 15:55
  

Wśród Polonii w Anglii chodzą pogłoski, iż nie trudno rozróżnić Polkę od Brytyjki - ta druga jest trzy razy większa i stokroć razy brzydsza od tej pierwszej. Jak zaś skorzystać z angielskiej umywalki, gdzie na obu jej krawędziach umieszczone są dwa kraniki - jeden z wodą gorącą, drugi - lodowatą? Warto wiedzieć tą i wiele innych ciekawostek, zanim wybierzemy się na Wyspy.

 

         Czy rzeczywiście zamieszkująca Wielką Brytanię płeć piękna jest „piękna" już tylko z nazwy? „Niestety tak" - odpowiada Łukasz, 23-letni student informatyki, obecnie pracujący w Londynie. Po dłuższej chwili zastanowienia dodaje: „Każda ładna kobieta spotkana przeze mnie okazała się nietutejsza". I rzeczywiście, sam zaobserwowałem, iż olbrzymia część kobiet na Wyspach ma nadwagę. Co ciekawe, problem ten w znacznie mniejszym stopniu dotyka męskiej części populacji. Sytuacja ta powoduje, iż przyjeżdżające między innymi z Polski młode, piękne kobiety są adorowane przez tamtejszych mężczyzn, którzy pozostawiają rodaczki samym sobie. A te nie mogą zbyt wiele począć, bo tak, czy inaczej, ich uroda i tak zostanie przyćmiona przez przybyszki ze Wschodu.

          Prawdą jest też niestety fakt, iż Wyspiarze są formalistami. Oczywiście nie wszyscy, ale duża część z nich bardziej ceni sobie postępowanie według ustalonych procedur, niż zawiązanie nowych znajomości i przyjaźni. Pracująca od trzech lat w Londynie Anita mówi, iż „Brytyjczycy nie patrzą się na to, czy przepisy są mądre, oni po prostu bezmyślnie je wykonują. Każdy Polak, zanim coś zrobi, zastanowi się pięć razy nad celem swojego działania. Już nie raz miałam masę problemów przez biurokrację tworzoną wyłącznie przez pracowników najniższych szczebli."

          Zupełny brak logicznego myślenia jest często widoczny w najbardziej banalnych miejscach. Angielskie umywalki posiadają po dwa krany umieszczone na krańcach każdej z nich. Jednemu odpowiada woda gorąca, drugiemu zimna. I nie robi to wielkiej różnicy do czasu, gdy chcemy umyć ręce. Krany są na tyle oddalone od siebie, iż połączenie wody w jeden strumień jest niemożliwe. Przy co poniektórych umywalkach umieszczone są korki, które niejako rozwiązują problem, ale dla wielu mycie dłoni w taki sposób może wydawać się niehigieniczne, szczególnie w miejscach publicznych. Tam, gdzie korka nie ma, zostają nam trzy opcje do wyboru: poparzyć się, użyć lodowatej wody, lub nie myć rąk w ogóle. I pomyśleć, że założenie jednego kranu z dwoma kurkami byłoby wyjściem zarówno tańszym, jak i praktyczniejszym...

          Innym ciekawym zagadnieniem jest żywność. Znaczna jej większość jest odtłuszczona i bez zawartości cukru - w zamian stosowany jest słodzik, który, zapewniam, nie jest dobrym substytutem tego pierwszego, gdyż wszystko najzwyczajniej traci smak. Większość produktów spożywczych dostępnych jest jedynie w wielopakach. Kupując wszelkiego rodzaju słodycze: cukierki, czekoladki, chipsy i tym podobne, nie możemy nabyć jednej paczki, lecz kilkadziesiąt, najczęściej 25, 36 lub więcej. W wyniku tego Anglicy przechowują w domach olbrzymie zapasy słodkości. A wszystko to znajduje się na wyciągnięcie ręki. Korzystają więc z okazji i jedzą. Jedzą i jedzą. A jak skończą jeść, to kupują nowe zapasy i znów jedzą.

          Ilości pokarmów spożywanych przez Wyspiarzy zastraszają, oni sami swą masą także mogą przerazić. Aby dodatkowo ograniczyć ilość ruchu i męczące wyprawy na zakupy, Anglicy wymyślili specjalne 3-kołowe skutery (ang. shoprider), dzięki którym nie muszą chodzić o własnych siłach i wysilać mięśni. Teraz wystarczy tylko wsiąść na skuter, odwiedzić supermarket, wszystkie produkty spakować do koszyka zamontowanego w pojeździe i wrócić do domu. Powstały nawet taksówki z podjazdami na skutery, aby móc szybciej przetransportować zakupowiczów do domu. Tryb życia Brytyjczyków jest więc idealny do nadmiernego rozwoju tkanki tłuszczowej i zaniku mięśni.

           Zła dieta, nieodpowiedni tryb życia i nadmiernie wilgotny klimat powodują wiele chorób tutejszych ludzi. Odwiedzając szpital w Basildonie zauważyłem, iż lwia część pacjentów ma poważne problemy z nogami - są one często nabrzmiałe, koloru fioletowego, nierzadko po prostu gniją. Skóra w wielu miejscach wysycha i tworzy skorupę przypominającą łuski rybie. Nie trudno spotkać inwalidów z amputowanymi dolnymi kończynami. Gdy zapytałem znajomego lekarza -Polaka, skąd aż tyle osób z chorobami nóg, odpowiedział, iż w Anglii podobne problemy są na porządku dziennym. Sam przyznał, iż po kilku przepracowanych latach w Brytanii wróci do Polski, by tam „grzać stare kości", gdyż nie chce skończyć w podobny sposób.

          Może się wydawać, że opieka zdrowotna w Polsce stoi na tragicznym poziomie, ale nie lepiej wygląda ona w Anglii. Oczywiście jakość usług znacznie różni się pod względem ilości pieniędzy posiadanych przez szpital, ale nie są one w stanie zbyt dużo zdziałać. Otóż większość pielęgniarek nie ma żadnego wykształcenia medycznego. Jedyne egzaminy kwalifikujące na tą posadę to test z języka angielskiego i matematyki. Aby dowiedzieć się czegoś więcej, zapytałem Magdę, pełniącą funkcje pomocnicze w szpitalu, czy rzeczywiście część personelu szpitala nie posiada wiedzy odpowiedniej do wykonywania swojego zawodu. W odpowiedzi usłyszałem: „Tutaj mało kto zna się na leczeniu. Pewnego razu zapytałam pielęgniarki, które potrawy mogę podać pacjentowi z przypisaną ścisłą dietą. Nie potrafiąc mi odpowiedzieć, zawołała koleżankę, a potem obie zaczęły zgadywać, które z dań byłoby odpowiednie. W tym jedna była przekonana, że pacjent może pić kawę, druga uznała to za niedopuszczalne"...

           Inną dużą wadą szpitali jest rozprzestrzenianie chorób. Na pierwszej stronie sierpniowego wydania brukowca „Billericay&Wickford Gazette" opisany jest przypadek Jima Comptona, który przychodząc do szpitala z jedną chorobą, wyszedł z niego z dwoma innymi, tym razem śmiertelnymi. Po rychłym zgonie, jego rodzina postanowiła dociec prawdy i znaleźć prawdziwą przyczynę odejścia ich bliskiego na tamten świat.

           Chcąc odkryć tajemnice szpitala, zatrudniłem się na pewien czas w owej placówce. To, czego się dowiedziałem na szkoleniu, było szokujące. Kubki i filiżanki od napoi, zarówno te używane przez pacjentów zakaźnie chorych, jak i tych np. ze złamaniem, nie są myte, ale opłukiwane w zimnej wodzie i rozdawane na nowo - wszystko to z powodu oszczędności czasu i braku jakiejkolwiek kontroli nad pracownikami. Pacjenci wymieniają się więc chorobami, „kolekcjonując" ich coraz więcej. Mało tego - sami odwiedzający, często pijący herbatę z tych samych naczyń są narażeni na poważne choroby. Ale na tym nie koniec. Zjadając kiedyś obiad w restauracji szpitalnej przeznaczonej dla osób z zewnątrz, przeleżałem trzy kolejne dni w łóżku, cierpiąc na zatrucie pokarmowe. Nikt nie uwierzył, że było to spowodowane obiadem, który jedzą przecież także pacjenci. Dopiero, gdy tydzień później znajoma mi osoba przeszła podobną historię, uwierzyła w niską jakość tamtejszych usług. Najlepszą puentę tych zdarzeń możemy usłyszeć w słowach piosenki Czarno-czarnych ze znanego polskiego serialu:

 

„Daleko od noszy, od noszy najdalej.

Najlepiej nie choruj, omijaj szpitale!

(...) Opieka lekarza, jak grabarza sen,

W zaświaty zaprowadzi cię".

 

           Innym dziwacznym pomysłem Brytyjczyków jest proces pozbywania się odpadków. Po zapełnieniu domowego kosza, mieszkańcy wynoszą czarne worki ze śmieciami do... przydomowych ogródków. Czemu tak się dzieje? Najzwyczajniej w świecie nie istnieje tutaj wynalazek, który my w Polsce znamy już od dawna - pojemnik na odpady. A ponieważ śmieciarka przyjeżdża tylko raz w tygodniu, czarne worki gromadzą się i zapełniają małe ogródeczki. Wystarczy sobie wyobrazić, co może się stać z surowym mięsem, które wyrzucone leży w upalne dni lata cały tydzień, zamknięte w czarnym, plastikowym worku. Na szczęście gorące dni w Anglii do częstych nie należą.

            Kolejnym „fantastycznym" pomysłem Brytyjczyków są rozkłady jazdy autobusów, a raczej ich brak. W ten sposób całkiem sprytnie likwiduje się spóźnienia, które w Polsce są nagminne. Nikt już nie może narzekać, że znów jego środek transportu zjawił się o kilka minut za późno, bo nie wiadomo, o której godzinie powinien był przyjechać. I z jednej strony takie wyjście jest zrozumiałe - skoro gdzieś istnieje problem, należy go zlikwidować. Ale czy od razu tak dosłownie?

           Zupełnie innej, zabawnej historii byłem świadkiem, kiedy mieszkając w jednym domu z Anglikami, zostawiłem w łazience pumeks. Gdy po pewnym czasie spostrzegłem, iż jest on cały brudny od czarnej substancji i mydła, postanowiłem zapytać się pozostałych domowników, czy przypadkiem go nie używali. John, malarz ścienny, przyznał się, iż oglądał ten przedmiot kilka dni i nie miał pojęcia do czego może on służyć. Postanowił więc oskrobać nim ściany. Gdy się zabrudził, John chciał go wyczyścić, ale mydło jedynie pogorszyło wygląd pumeksu .

             Ostatnim ciekawym spostrzeżeniem jest fakt, iż Wyspiarze często zarabiają w weekend niemal dwukrotnie więcej niż w ciągu tygodnia. Mimo to większość z nich nie pracuje w soboty i niedziele, ponieważ uważają ten czas za nienaruszalny i przeznaczony wyłącznie na odpoczynek. Szkoda, że nikt z nich nie policzył, iż pracując w te dwa dni zarobiłby mniej więcej tyle samo, co przez pozostałe pięć. I wtedy taka osoba mogłaby mieć wolne od poniedziałku do piątku. Sprytni Polacy wykorzystują przyzwyczajenia Anglików i nierzadko pracują w weekendy nawet po 12 godzin.

             Brytyjczycy - jacy są, tacy są. Może dziwni, czasem śmieszni. Z pewnością niezrozumiali. Lud, który kieruje się własną, zmienną i oryginalną polityką. Popijając niesmaczną, zmieszaną z mlekiem herbatę, żyją spokojnie od lat na swoich wyspach. Nudziarze. Irlandczyk, Wilde Oskar, stwierdził, że „myślenie jest najbardziej niezdrową rzeczą na świecie. Od myślenia ludzie umierają tak, jak od innych chorób. Na szczęście, przynajmniej w Anglii, myślenie nie jest zaraźliwe. Naszą (angielską) wspaniałą fizjonomię zawdzięczamy całkowicie naszej narodowej głupocie".


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Licznik odwiedzin:  245 341  

Jestem dziennikarzem czasopism krajowych i polonijnych. Napisane teksty umieszczam na blogu. Poruszam tematy dotyczące głównie polityki, gospodarki, emigracji i języków obcych. Tworzenie bloga traktuję jako rozrywkę i przyjemność, zaś pisanie artykułów to moja pasja.
____________________
WESPRZYJ MÓJ BLOG!


Jeśli podoba Ci się mój blog - wesprzyj go! Wklej link www.rogalinski.com.pl na swoją stronę lub znane Ci forum!
Z góry bardzo dziękuję.

Paweł Rogaliński

PRZEMOWY WYGŁOSZONE NA KONFERENCJACH NAUKOWYCH:

***14.04.2007 Uniwersytet Łódzki, "Polskie przekłady literatury anglojęzycznej". Prezentacja pracy pt. "Harry Potter's Translation - Has Andrzej Polkowski Managed to Put It Into Polish Successfully"?

***19.04.2008 Uniwersytet Łódzki, "Zniekształcenie rzeczywistości w przekładzie". Prezentacja pracy pt. "Ogniem i mieczem Henryka Sienkiewicza w tłumaczeniu Jeremiaha Curtina jako przykład braku zrozumienia historii Polski przez obcokrajowca oraz trudności z odzwierciedleniem kolorytu językowego w przekładzie na język angielski".

***06.06.2009 Wyższa Szkoła Studiów Międzynarodowych w Łodzi, "Intercultural Communication in the European Context". Prezentacja pracy pt. "Socio-political Aspects of Minorities’ Life in the Baltic States as an Example of Multicultural Clash between Neighbouring Nations and Difficulties in the Institutionalisation of the Three Political Systems".

Statystyki

Odwiedziny: 245341
Bloog istnieje od: 3739 dni

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Ulubione blogi

Kalendarz

« sierpień »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  

O moim bloogu

Jestem dziennikarzem, publicystą oraz blogerem. W swoich artykułach opisuję życie Polonii rozsianej po całym świecie oraz bronię praw osób dyskryminowanych i najuboższych. Wraz z kolejnymi publikacjam...

więcej...

Jestem dziennikarzem, publicystą oraz blogerem. W swoich artykułach opisuję życie Polonii rozsianej po całym świecie oraz bronię praw osób dyskryminowanych i najuboższych. Wraz z kolejnymi publikacjami poruszającymi ważne kwestie społeczne, zostałem nagrodzony m.in. przez Komisję Europejską, Polską Fundację im. Roberta Schumana, grupę wydawniczą Polskapresse i Fundację im. Heinza Schwarzkopfa. Zdobyłem również tytuły: Bloger 2008 roku w kategorii „Życie”, Najlepszy Blog 2010 i Dziennikarz Obywatelski 2009 roku. W lutym 2011 roku zostałem nominowany przez Parlament Europejski do tytułu Młodego Europejczyka Roku. Współpracuję też z Komisją Europejską i jako przedstawiciel polskiej prasy uczestniczę w szczytach poświęconych sprawom społecznym. Moim celem jest pisanie o życiu i problemach szarych obywateli. Serdecznie zapraszam na mój NOWY BLOG WWW.ROGALINSKI.COM.PL, gdzie znajdą Państwo wiele artykułów i interesujących informacji.

schowaj...

Lubię to