Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 268 046 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
.

Zdjęcia w galeriach.


V Rozbiór RP?

czwartek, 24 lipca 2008 12:30

 Na zdjęciu: Jacek Tomaszewski; Fotografia: Beata Ratusznika, MMWarszawa.pl

Śląsk syty i Polska cała – takie hasło głosi Ruch Autonomii Śląska, o którym coraz głośniej w prasie i telewizji. Przez szum medialny organizacja ta, postrzegana przez wielu jako skrajna, zyskała możliwość upublicznienia swoich poglądów. Z jednej strony szerokie grono osób kojarzy RAŚ z antypolonizmem i reaktywacją klubu piłkarskiego o nazistowskich korzeniach – 1. FC Katowice. Z drugiej, są liczne głosy poparcia dla działalności RAŚ związanej z promowaniem języka i kultury śląskiej. Czy RAŚ zabiega wyłącznie o promocję regionu, czy też ma ambicje utworzenia własnego państwa śląskiego? Jak jest naprawdę? Wszelkie wątpliwości postara się rozwiać przewodniczący RAŚ w Katowicach, pan Jacek Tomaszewski. 

 

Jakie są cele i dążenia RAŚ? 

 

Celem RAŚ jest uzyskanie autonomii dla Śląska w ramach dwóch regionów - górno- i dolnośląskiego w granicach możliwie zbliżonych do historycznych. Jesteśmy zdania, że konstytucja powinna gwarantować możliwość uzyskania autonomii każdemu regionowi, w którym podobne aspiracje zyskają poparcie większości mieszkańców. 

 

W takim razie, z powodu wielu mniejszości w Polsce, czy nasz kraj powinien być federacją? Czy każde województwo lub powiat zawierające daną mniejszość powinno być autonomią lub też republiką? Mowa oczywiście o „narodach” takich jak: Kaszubi, Kurpie, Lasowiacy, Kujawianie, Dobrzynianie, Podlasianie czy Łemkowie. 

 

Regiony powinny być autonomiczne nie dlatego, a przynajmniej nie przede wszystkim dlatego, że na ich terenie mieszkają mniejszości, ale dlatego, że autonomia umożliwia sprawniejsze zarządzanie i pełniejsze wykorzystanie energii i umiejętności mieszkańców. 

 

Z tego, co Pan powiedział, RAŚ powinno zabiegać raczej o wzmocnienie samorządu, nie o utworzenie na terenie Polski kilkunastu pseudo-państw. Tym bardziej, że bardzo niewielka ilość Ślązaków popiera organizację i jej autonomiczne dążenia, a mimo to chcą Państwo występować w imieniu większości, która przecież czuje się Polakami. Poza tym, czy oficjalnie głoszona autonomia nie jest w rzeczywistości dążeniem do osiągnięcia niepodległości? Takie stanowisko wielokrotnie przedstawiał Jerzy Gorzelik. 

 

Jerzy Gorzelik nigdy nie prezentował autonomii jako wstępu do niepodległości, a niejednokrotnie wskazywał, że projekty separatystyczne, jako nierealne i silnie antagonizujące społeczność regionalną, są dla Górnego Śląska szkodliwe. 

 

Dość znane są jednak jego słowa: „Jestem Ślązakiem, nie Polakiem. Moja ojczyzna to Górny Śląsk. Nic Polsce nie przyrzekałem, więc jej nie zdradziłem. Państwo zwane Rzeczpospolita Polska, którego jestem obywatelem, odmówiło mi i moim kolegom prawa do samookreślenia i dlatego nie czuję się zobowiązany do lojalności wobec tego państwa”. Czy nie jest to wyraźne zanegowanie swojej polskości? 

 

Brak polskiego poczucia narodowego, który dotyczy wielu Ślązaków, nie oznacza woli tworzenia odrębnego państwa.  

 

Przechodząc do stosunku RAŚ do historii współczesnej – czy organizacja podpisuje się pod stwierdzeniami wielu jej działaczy (m.in. Bruno Nieszporka), że Polska "walnie się przyczyniła" do wybuchu II Wojny Światowej? 

 

Zastosowanie słowa "wielu" to zdecydowane nadużycie. Podobne wnioski pojawiły się w publicystyce historycznej kilku autorów, którzy są członkami RAŚ lub deklarują się jako jego sympatycy. Wychodzimy z założenia, że zawarte w nich przemyślenia to prywatna sprawa autorów - przynajmniej tak długo, jak nie posługują się oni RAŚ w celu legitymizacji swoich poglądów lub nie popadają w konflikt z prawem. RAŚ nie zamierza dekretować jedynej słusznej wizji historii, jednak uważa, że regionalną politykę historyczną oprzeć należy na wydarzeniach i osiągnięciach, które mają wymiar uniwersalny i wiążą się z rozwojem cywilizacyjnym Śląska.  

 

RAŚ wielokrotnie posługiwał się określeniem „polskie obozy koncentracyjne” w odniesieniu do czasów po II Wojnie Światowej. Czy nie były to komunistyczne bądź radzieckie obozy koncentracyjne? Władze w Warszawie były wówczas bezwzględnie podporządkowane ZSRR, natomiast prawdziwy rząd RP znajdował się w tamtym czasie w Londynie. Czy to pierwsze określenie nie jest krzywdzące dla milionów Polaków, również ze Śląska, którzy przeżyli ciężkie czasy II Wojny Światowej i zależności od ZSRR? 

 

Określenie to może być uprawnione w odniesieniu do obozów administrowanych przez polski aparat komunistycznej władzy. Polityka narodowej homogenizacji nie została narzucona przez ZSRR, a zdaniem części historyków akceptowana była przez wszystkie liczące się polskie siły polityczne i znaczącą część społeczeństwa. Ponieważ jednak powstanie sieci obozów było ściśle związane z organizacją komunistycznego państwa, bardziej adekwatnym określeniem wydaje się "komunistyczne obozy koncentracyjne" lub "polskie komunistyczne obozy koncentracyjne" (dla odróżnienia od sowieckich, jak np. obóz w Toszku administrowany przez NKWD). 

 

Które siły polityczne? Była tylko jedna siła – PZPR i partie satelickie, bezpośrednio jej podporządkowane. Istniał też Rząd RP na uchodźctwie, ale nie miał on możliwości zadecydowania o niczym. Również społeczeństwo, o którym pan mówi, nie miało możliwości przeciwstawić się temu procederowi, gdyż samo było zniewolone. Kto miał według Pana w takim przypadku stanąć w obronie Ślązaków? 

 

Stanisław Mikołajczyk uciekł z Polski w roku 1947, tymczasem obozy, w których więziono Ślązaków, powstawały już w roku 1945. Problem ten nie był podnoszony przez środowisko PSL. Nie protestowały także środowiska emigracyjne. Ślązacy padli ofiarą akcji "odniemczania", a ta nie budziła kontrowersji w polskim społeczeństwie. Nie było możliwości przeciwdziałania polityce komunistów, ale także - w tym konkretnym przypadku - nie było takiej woli. 

 

Już w 1945 roku Rząd RP na uchodźctwie oświadczył, że ZSRR dokonał „zamachu na suwerenne prawa narodu polskiego”. Po zdradzie aliantów i uznaniu komunistycznego rządu w Warszawie przez USA i Wielką Brytanię, rząd londyński wydał manifest stwierdzający, iż: „Rząd polski oświadcza, że decyzje Konferencji Trzech dotyczące Polski nie mogą być uznane przez rząd polski i nie mogą obowiązywać narodu polskiego.” Nie ma też najmniejszych podstaw do sądzenia, iż społeczeństwo polskie nie chciało pomóc Ślązakom. Każdy bowiem sprzeciwiający się ówczesnej władzy był represjonowany. 

 

Zarówno Polacy, jak i Ślązacy, przeżyli ten sam, ciężki okres dla narodu znad Wisły. Cierpieli wszyscy tak samo: Łemkowie, Kaszubi, Górale i inne mniejszości na terytorium obecnej Polski. Nie możemy znów walczyć ze sobą o przeszłość i oskarżać się wzajemnie o zbrodnie hitleryzmu i stalinizmu. Cóż nam przyjdzie z kilkunastu autonomii, kolejnych setek, jak nie tysięcy posłów, senatorów i urzędników. Wiadomo, że to Ślązacy będą musieli płacić z własnej kieszeni za lokalny parlament i szereg organów administracji w autonomii. Zamiast wydawać miliony złotych na podziały Polski, powinniśmy wspólnie promować kulturę każdego regionu kraju z osobna. Zadbajmy o godną, lepszą przyszłość, bez rozdrapywania starych ran. Bez V rozbioru Polski. Jak mówi znane przysłowie: Ślązacy czarni od węgla i pracy, lecz serca śląskie zawsze szczeropolskie!

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

Republika Śląska

czwartek, 17 lipca 2008 16:22
  

Autonomia Śląska, w przyszłości może nawet republika? Takie dążenia przedstawiają wąskie grupy intelektualistów z południowo-zachodniej Polski. Drzemiąc przez wiele lat, separatystyczny Ruch Autonomii Śląska, Młodzież Górnośląska, czy też Śląski Związek Akademicki nie miały możliwości zyskania większego poparcia społecznego. Dziś też go nie mają, ale inteligencji sympatyzującej z tymi organizacjami udało się zwrócić uwagę polityków i mediów na problem tak zwanego „narodu śląskiego".

 http://pl.wikinews.org/wiki/Grafika:RA%C5%9A_w_Warszawie.jpg

 

 

 

Parlament Show

 

 

               Aż trudno uwierzyć, ale do poruszenia tematu Śląska znacznie przyczynił się... Donald Tusk. Wszystko zaczęło się od słynnej „łapanki" gwiazd medialnych do startu w wyborach, gdzie partie, jedna przez drugą, prześcigały się w „łowieniu" coraz to kolejnych osobistości za obiecane wcześniej, odpowiednie ustępstwa. Między nowo zdobytymi okazami znaleźli się: zwycięzca Big Brothera - Janusz Dzięcioł, znana kick-bokserka - Iwona Guzowska, dziennikarka Krystyna Bochenek, aktor Tadeusz Ross, czy też były trener reprezentacji Polski - Antoni Piechniczek. Walka między partiami była na tyle zażarta, że podkupywały one od siebie gwiazdy wciąż nowymi argumentami, byle tylko zapełnić swoje listy wyborcze znanymi nazwiskami. Platforma, tracąc już wcześniej Janusza Dzięcioła na rzecz SLD, postanowiła za wszelką cenę zdobyć przewagę liczebną gwiazd w swoich szeregach nad innymi partiami. Według ujawnionego w prasie wywiadu, znany reżyser, Kazimierz Kutz, zobowiązał się do kandydowania z list PO w zamian za obietnicę Tuska do promowania autonomii Śląska. Umowa ustna została zawarta a Kutz został posłem VI kadencji. Teraz piłka jest po stronie premiera.

 

 

Śląsk, nie Ślůnsk

 

 

                 Przyglądając się bliżej historii Śląska, możemy bez zawahania powiedzieć, ze jego historia jest co najmniej zawiła. Cały jego obszar należał do Polski już od czasów panowania Mieszka I a potem Bolesława Chrobrego. Następnie przez setki lat był on raz w granicach Rzeczpospolitej, raz znów poza jej obszarem. Po I Wojnie Światowej Ślązacy chcący przynależeć do nowo powstałej II RP wywołali trzy powstania, demonstrując mocarstwom silne związki tego obszaru z naszym krajem. Dzięki nim Rada Ambasadorów wydzieliła granicę polsko-niemiecką z wielką korzyścią dla tych pierwszych. W nagrodę za odwagę Ślązaków i ich przywiązanie do władzy w Warszawie, Sejm Ustawodawczy nadał tym ziemiom szeroko zakrojone wolności, nazywając je Autonomicznym województwem śląskim. Powstał Sejm Śląski, odrębny skarb, organizacja policji czy żandarmerii. Następnie, w czasach realnego socjalizmu, wszelkie separatystyczne dążenia były natychmiast tłumione. Radykalni Ślązacy, dążący do niepodległości bądź autonomii byli aresztowani. Od lat 90-tych, garstka działaczy Ruchu Autonomii Śląskiej wciąż działa, ale bez większego poparcia społecznego.

 

 

Polityka dewolucji

 

 

               Dążenia bardzo wąskiej grupy intelektualistów śląskich do uzyskania autonomii mają swoją podstawę. Wraz z coraz większą globalizacją przyszła też moda na promowanie regionów. W ten sposób rozpadły się niemalże wszystkie federacje w Europie Środkowo-Wschodniej, a niedawne autonomie uzyskały niepodległość. Jeszcze niedawno byliśmy świadkami powstania państwa Czarnogóra, a chwilę później Kosowa. Ale problem ten dosięga nie tylko młodych demokracji. Najlepszym przykładem na to jest Wielka Brytania. Podczas wyborów w 1997 roku, Tony Blair, w myśl polityki dewolucji (przekazywania dodatkowych uprawnień organom lokalnym), obiecał złagodzić surową politykę wobec poszczególnych części składowych Zjednoczonego Królestwa. Doprowadził on do referendum, w którym 75% Szkotów opowiedziała się za utworzeniem własnego, szkockiego parlamentu. Ponieważ rok wcześniej Szkoci odzyskali skradziony w XIII wieku przez Anglików legendarny kamień koronacyjny, znów mieli okazję poczuć się zupełnie odrębnym narodem. Tym sposobem w zeszłym roku premier szkockiego parlamentu przedstawił projekt ustawy dotyczącej przeprowadzenia referendum niepodległościowego. Jak widać, mimo, iż Szkoci są odrębnym narodem i posiadają tradycje państwowości, natomiast Ślązacy nie, autonomia w bardzo wielu przypadkach okazuje się pierwszym krokiem do niepodległości. Jak widać, polityka dewolucji nie spełniła swojego zadania i zawiodła.

 

 

Polska dzielnicowa: Reaktywacja

 

 

               Autonomia Śląska jest problemem znacznie bardziej złożonym niż może się wydawać. W naszej historii spotkać możemy wiele obszarów, które podobnie jak Śląsk, przez wiele lat cieszyły się autonomią. Były to choćby Wolne Miasto Gdańsk, czy Wolne Miasto Kraków. Co więcej, Polskę zamieszkuje duża ilość mniejszości etnicznych, którym również wypadałoby nadać status autonomii. Są to na przykład Kaszubi, Kurpie, Lasowiacy, Kujawianie, Dobrzynianie, Podlasianie czy Łemkowie. Mając zaś na uwadze fakt, że Ślązacy walczą nie tylko o swoją niezależność, ale też o autonomię każdego regionu Polski, który pragnąłby mieć swój własny parlament, sytuacja, do której dążą, wydaje się makabryczna. Idąc w ślad żądań Ruchu Autonomii Śląska uzyskalibyśmy rozbicie dzielnicowe podobne do tego z XII-XIV wieku. Na szczęście wiele wskazuje na to, że szaleńcze pomysły pozostaną w wąskich kręgach górnośląskich intelektualistów, a szumne plany wprowadzenia w życie przedwojennych podziałów spełzną na niczym.

 

 

               Podziały Polski nie przyniosą żadnych korzyści, jak niektórzy obiecują. Stworzą tylko kolejne tysiące posad dla urzędników, polityków, następne parlamenty i zażartą walkę wyborczą. Skarb państwa zamiast wydawać pieniądze na sprawy najpilniejsze, takie jak służbę zdrowia, czy szkolnictwo, przeznaczyłoby je na olbrzymią, biurokratyczną sieć urzędów. Pomysł dzielenia Polaków za wszelką cenę nie wydaje się najlepszym rozwiązaniem dla naszego kraju. Jak powiedział przedwojenny polityk, Roman Dmowski:

 

Jesteśmy różni, pochodzimy z różnych stron Polski, mamy różne zainteresowania, ale łączy nas jeden cel. Cel ten to Ojczyzna.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (14) | dodaj komentarz

Licznik odwiedzin:  247 614  

Jestem dziennikarzem czasopism krajowych i polonijnych. Napisane teksty umieszczam na blogu. Poruszam tematy dotyczące głównie polityki, gospodarki, emigracji i języków obcych. Tworzenie bloga traktuję jako rozrywkę i przyjemność, zaś pisanie artykułów to moja pasja.
____________________
WESPRZYJ MÓJ BLOG!


Jeśli podoba Ci się mój blog - wesprzyj go! Wklej link www.rogalinski.com.pl na swoją stronę lub znane Ci forum!
Z góry bardzo dziękuję.

Paweł Rogaliński

PRZEMOWY WYGŁOSZONE NA KONFERENCJACH NAUKOWYCH:

***14.04.2007 Uniwersytet Łódzki, "Polskie przekłady literatury anglojęzycznej". Prezentacja pracy pt. "Harry Potter's Translation - Has Andrzej Polkowski Managed to Put It Into Polish Successfully"?

***19.04.2008 Uniwersytet Łódzki, "Zniekształcenie rzeczywistości w przekładzie". Prezentacja pracy pt. "Ogniem i mieczem Henryka Sienkiewicza w tłumaczeniu Jeremiaha Curtina jako przykład braku zrozumienia historii Polski przez obcokrajowca oraz trudności z odzwierciedleniem kolorytu językowego w przekładzie na język angielski".

***06.06.2009 Wyższa Szkoła Studiów Międzynarodowych w Łodzi, "Intercultural Communication in the European Context". Prezentacja pracy pt. "Socio-political Aspects of Minorities’ Life in the Baltic States as an Example of Multicultural Clash between Neighbouring Nations and Difficulties in the Institutionalisation of the Three Political Systems".

Statystyki

Odwiedziny: 247614
Bloog istnieje od: 3833 dni

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Ulubione blogi

Kalendarz

« lipiec »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

O moim bloogu

Jestem dziennikarzem, publicystą oraz blogerem. W swoich artykułach opisuję życie Polonii rozsianej po całym świecie oraz bronię praw osób dyskryminowanych i najuboższych. Wraz z kolejnymi publikacjam...

więcej...

Jestem dziennikarzem, publicystą oraz blogerem. W swoich artykułach opisuję życie Polonii rozsianej po całym świecie oraz bronię praw osób dyskryminowanych i najuboższych. Wraz z kolejnymi publikacjami poruszającymi ważne kwestie społeczne, zostałem nagrodzony m.in. przez Komisję Europejską, Polską Fundację im. Roberta Schumana, grupę wydawniczą Polskapresse i Fundację im. Heinza Schwarzkopfa. Zdobyłem również tytuły: Bloger 2008 roku w kategorii „Życie”, Najlepszy Blog 2010 i Dziennikarz Obywatelski 2009 roku. W lutym 2011 roku zostałem nominowany przez Parlament Europejski do tytułu Młodego Europejczyka Roku. Współpracuję też z Komisją Europejską i jako przedstawiciel polskiej prasy uczestniczę w szczytach poświęconych sprawom społecznym. Moim celem jest pisanie o życiu i problemach szarych obywateli. Serdecznie zapraszam na mój NOWY BLOG WWW.ROGALINSKI.COM.PL, gdzie znajdą Państwo wiele artykułów i interesujących informacji.

schowaj...

Lubię to