Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 253 696 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
.

Zdjęcia w galeriach.


Apetyt na POLSKOŚĆ, czyli 'jak się masz'?

wtorek, 24 lipca 2007 22:04



Wejście do Unii Europejskiej w 2004 roku ożywiło w Polakach chęć do podróży zagranicznych. I to nie tylko tych w celach zarobkowych, ale również i wypoczynkowych. Polska, będąca wcześniej cichym zakątkiem Europy, którym „wielki świat" mało się interesował, stała się dużo bardziej rozpoznawalna, a to obudziło w innych społeczeństwach apetyt na poznanie naszej kuchni, kultury i języka. Sławne wśród obcokrajowców pytanie po polsku „jak się masz" obiegło już spory kawał globu.

 

          Kiedy podróżowałem po Egipcie, niemal w każdej jego części mieszkańcy chwalili się wobec turystów opanowanymi zwrotami: „mucha, mucha, karalucha", „cześć kochanie", „dzień dobry" oraz wspomniane już, najbardziej powszechne „jak się masz?". Często wymieniano też nazwiska sławnych Polaków: Małysz, Kubica, Wałęsa i Kwaśniewski. Co ciekawe, kilkunastu spotkanych przeze mnie Egipcjan niemal bezbłędnie używało języka polskiego, którego znajomość przynosi im obecnie często dużo większe zyski z pracy, niż gdyby władali jedynie j. angielskim, stosowanym powszechnie przez dużą część ludności w komunikowaniu się z obcokrajowcami. Muszę przyznać, iż byłem pod dużym wrażeniem słysząc nasz rodzimy język w ustach ciemnoskórych miejscowych.

          Na tym jednak nie koniec. Na plaży przy hotelu, w którym wówczas mieszkałem, poznałem grupę turystów, z którymi rozmawiałem dobrych kilkanaście minut. Przynajmniej z nimi mogłem zamienić parę słów bez konieczności użycia angielskiego. W pewnym momencie, jeden z nich, ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu, powiedział, iż jest Włochem. Chwilę potem dodał, iż języka polskiego uczy się od sześciu lat na prywatnych lekcjach. Przyczyna jego pilnej nauki była jednak zrozumiała - zakochał się w Polce i chciał zaimponować jej rodzinie. Obawiał się, że mógłby zostać szybko wyalienowany w obcym mu społeczeństwie, mówiącym dziwnym i niezrozumiałym dla niego językiem.

          Pół roku później, wyjeżdżając do Wielkiej Brytanii, nie podejrzewałbym, że spotkam się ze zjawiskiem znacznie bardziej wyrazistym. Otóż spacerując po ulicach wielu miast na Wyspach, bardzo często można usłyszeć język polski. Nie brak też reklam, które wprost odnoszą się do naszego narodu. Jedna z linii lotniczych oferuje na swych billboardach tanie przeloty do miast nad Wisłą. Za to największe banki już od dawna toczą walkę o przybyszów z naszego kraju. Gdy odwiedziłem jeden z nich, dostałem do ręki kilkustronicowy opis wszystkich rodzajów oferowanych kont bankowych w języku... polskim. A nawet tam, gdzie znajdowały się napisy po angielsku, ilustracje przy nich obrazowały klientów-Polaków, trzymających książeczki z napisem „paszport", w którym wpisane imię brzmiało „Renata", lub też dowód osobisty z umieszczonym tekstem „narodowość: polska"

           Także w supermarketach można bez wysiłku znaleźć wiele rodzajów rodzimych produktów spożywczych. Dobrym przykładem jest „Chleb polski", chętnie kupowany przez wyspiarzy z powodu znacznie lepszego smaku niż miejscowe pieczywo. Również piwo znad Wisły cieszy się dużą popularnością. W niektórych sklepach samoobsługowych można spotkać całe regały wyrobów wyłącznie polskich, a zainteresowanie nimi jest z całą pewnością niemałe. Ale na konsumpcji produktów spożywczych się nie kończy. W bibliotekach nawet niewielkich miasteczek, takich jak choćby Basildon, w którym mieszkałem, wyeksponowanych jest około kilkudziesięciu pozycji książkowych w naszym języku, głównie lektur szkolnych. Będąc w takim miejscu, bez problemu znalazłem płyty CD przeznaczone dla Anglików uczących się polskiego.

          Wszystkie te czynniki prowadzą do coraz to większego umacniania się pozycji Polaków na Wyspach. Dając przykład: zarabiający w Wielkiej Brytanii Polak „ściąga" do swojej pracy znajomych i rodzinę, czyli stara się, aby wszelkie wolne posady w danej firmie zostały zajęte przez jego bliskich. Gdy osiąga awans, sam zaczyna decydować o tym, kogo zatrudnić i wtedy oczywiście woli dać pracę rodakom niż obcym mu Anglikom. Zjawisko to wydaje się na tyle widoczne, iż nie trudno znaleźć przykłady potwierdzające tą tezę. Zupełnym przypadkiem miałem przyjemność poznać Tomasza Olesińskiego, który pracując w firmie InHealth Corporation, zajmuje się nadzorem kontroli jakości wody. Jak sam powiedział, woli „obstawiać się Polakami, bo z nimi dobrze się współpracuje. To zupełnie co innego niż praca z Brytyjczykami".

          Anglicy, chwaląc się często swoim polskim pochodzeniem, w niczym nie przypominają Francuzów, nastawionych bardzo patriotycznie bądź nacjonalistycznie. Ci ostatni trzymają w sercu wrodzoną i głęboką urazę do wielonarodowych Wysp, dlatego też znaczna większość mieszkańców tego kraju nie zna nawet podstaw języka angielskiego. A to jest już pewnego rodzaju zapora dla naszych emigrantów, których lwia część nie potrafi mówić po francusku. Ci zaś z Polaków, którzy w zamierzchłych czasach osiedlili się tam na stałe, zapodziali gdzieś w pamięci swą narodowość, a swych potomków wychowali na Francuzów. Osobiście przekonałem się o tym, poznając ludzi w podobnej sytuacji, mieszkających na stałe w Paryżu. Być może dlatego też stolica Francji, będąca niegdyś kierunkiem polskiej emigracji, stanowi teraz jedynie pewien zapomniany rozdział historii naszego narodu.

          Pomimo drobnych potknięć, pozycja III RP w świecie wciąż rośnie, a my stajemy się bogatsi i coraz bardziej wpływowi. Dzięki otoczeniu przez małe i średnie państwa, nasz kraj stał się reprezentantem Europy Środkowo-Wschodniej, Polacy zaś głównymi przedstawicielami tej części świata. Mniej liczne mniejszości na kontynencie będą chętniej identyfikować się z Polonią, niż z ludnością Wielkiej Brytanii bądź Niemiec. Nie znajdując więc za granicą swych rodaków, będą starać się utożsamiać z bliższymi im językowo i etnicznie Polakami. To zaś może szybko spowodować masową chęć nauki naszego języka w sąsiednich krajach. Sam miałem okazję poznać Czecha, który nauczył się polskiego tylko po to, by nie zostać wyalienowanym w miejscu pracy w Londynie, gdzie większość stanowili Polacy.

          Chcąc, nie chcąc, nieformalnie spełni się zapowiadana przez Józefa Piłsudskiego koncepcja Międzymorza - wielokulturowego związku państw między morzami: Adriatyckim, Bałtyckim i Czarnym. Rolę lidera w takim niepisanym układzie mogłaby pełnić właśnie Polska, potrzeba by jej było jednak mądrego i rozsądnego przywództwa, o które trudno w dzisiejszych czasach.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Diabeł nie śpi

wtorek, 24 lipca 2007 21:38



Gdy brakuje argumentów, politycy wymyślają byle głupstwa, którymi „karmią" społeczeństwo. Problem tkwi w tym, że niektóre wypowiedzi wprawiają w tak duże zakłopotanie, iż nie wiadomo, czy się śmiać, czy też płakać. Najgorsze, że całej tej scenie przygląda się zagranica. I nie dziwmy się potem opiniom na nasz temat - jak nas widzą, tak nas piszą.

 

          Premier RP, Jarosław Kaczyński głęboko wierzy, iż „szatani są czynni, żeby zaszkodzić naszemu krajowi". Wypowiedział on wojnę całemu złu III RP. Siły dobra, na czele których stoją prawi i sprawiedliwi, zamierzają pokonać szatanów. Czort wie, w jaki sposób chcą to zrobić, bo na razie padają tylko puste słowa. Prezes Rady Ministrów rozszerzył swą myśl słowami: „chcę walczyć ze złem i niesprawiedliwością (...) nie uda się go łatwo wykorzenić. Nie wystarczy umocnić CBA czy naprawić inne służby". Następnie zapewnił, iż „nie ma afer", a PiS z koalicjantami jest pierwszą władzą, która „afer nie organizuje".

          Poseł PiS, Tadeusz Cymański także przyznał, że „w Polsce są potężne siły zła", wrogowie „wartości narodowych i chrześcijańskich". Doszło nawet do tego, że premier widzi diabły na własne oczy: „szatanów łatwo zidentyfikować, widać te buzie także w mediach". Racja, przecież pan Rokita za sprawą swoich oryginalnych pomysłów coraz częściej gości w telewizji. Ale i wśród protestujących pielęgniarek znalazłyby się zapewne diablice chowające swe rogi za służbowymi czepkami.

          Wypowiedzi naszych władz na tyle „podobają się" za granicą, że w Kolonii wywieszono plakat łańcucha ewolucji teorii Darwina, gdzie pierwsze ogniwo zajmuje Lech Kaczyński o sylwetce małpy człekokształtnej, trzymając w ręku maczugę. Pal licho ten jeden przytoczony przykład, ale obaj bracia są nieustannie krytykowani za całokształt swych dokonań, nie tylko w Europie, ale i na całym świecie.

          Najgorsze jednak, że posługiwanie się terminem „szatan" i „diabeł" wobec opozycji staje się coraz bardziej naturalne i zaczyna wchodzić w codzienne użycie. Brakło już niestety argumentów obwiniających o wszystko czasy PRL-u. Poza tym hasła atakujące komunistów, nadmiernie używane, spowszedniały i straciły jakiekolwiek znaczenie. Użycie symbolu szatana w chwili, gdy katolicyzm w Polsce zdaje się przeżywać renesans, jest chwytliwe i łatwe do zapamiętania.

          Zbigniew Religia, komentując strajki pielęgniarek, bez większego zastanowienia powiedział dziennikarzowi: „Szatan może i ma w tym swój udział, ale nie ulega dla mnie żadnej wątpliwości, że zasadniczą przyczyną jest brak kilkudziesięciu miliardów złotych", po czym dodał: „Żyjemy w państwie katolickim - Szatan jest wszędzie".

          Polowanie na szatanów z opozycji zdaje się być coraz modniejsze. A zła dopatrzyć można się każdym. Ja, jako obrońca „diabłów polskich" sam z pewnością zostałbym posądzony o bycie jednym z nich. Obok dwóch najbardziej znanych: Boruty i Rokity, jest także trzeci w hierarchii - diabeł Rogaliński, grasujący ponoć w okolicach Łodzi. Ciekawe, iż nazwisko to oznacza po prostu szatana, a ludność używała je zamiennie, by nie kusić licha. Macałem się po głowie, rogi jeszcze mi nie wyrosły, ale kto wie, może kiedyś...

 

Czort z piekła rodem, łodzianin Paweł Rogaliński

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

cyt. "MłodaRP zainspirowała i mamy nowy tekst
Nasza współpracowniczka - Marika Przybył - powraca do pisania felietonów. Dzisiaj mamy dla Was jej najnowsze dzieło dziennikarskie traktujące o polskiej polityce zagranicznej.

Marika została zainspirowana do do napisania tego artykułu przez Pawła Rogalińskiego i jego felieton pt. "Diabeł nie śpi". Cieszymy się, że teksty publikowane u nas są już czyjąś inspiracją. Zachęcamy do lektury felietonu Mariki. Sądzę, że warto do niego zajrzeć, by poznać kolejny, inny punkt widzenia".
Marcin Żukowski, 17.07.2007
>> Media wyznacznikiem działań Polski?

 

Mój komentarz: Sądzę, że pani Marika jest w błędzie i źle odczytała przesłanie mojego artykułu. Otóż, gdyby Polską rządzili ludzie, z których społeczeństwo byłoby dumne, moglibyśmy pozwolić sobie na zapomnienie o zagranicy, wszystkich obcych nam brukowcach i komentarzach wystawianych politykom znad Wisły. Gdy jednak mamy do czynienia z awanturnictwem i ośmieszaniem kraju na arenie międzynarodowej, warto wspomnieć o tym, jak nas widzą inni. W końcu to nasi przedstawiciele zgotowali nam taki, a nie inny obraz Polski na świecie. Prasa nie tylko krajowa, ale i zagraniczna dostrzega żenujące sytuacje z Wiejskiej. Dlaczego mielibyśmy milczeć i izolować rodaków od zagranicznych komentarzy naszej sceny politycznej? Działanie takie wydaje mi się bezcelowe, a argumenty popierające stanowisko pani Mariki nieuzasadnione i łatwe do podważenia.

Paweł Rogaliński


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Licznik odwiedzin:  245 329  

Jestem dziennikarzem czasopism krajowych i polonijnych. Napisane teksty umieszczam na blogu. Poruszam tematy dotyczące głównie polityki, gospodarki, emigracji i języków obcych. Tworzenie bloga traktuję jako rozrywkę i przyjemność, zaś pisanie artykułów to moja pasja.
____________________
WESPRZYJ MÓJ BLOG!


Jeśli podoba Ci się mój blog - wesprzyj go! Wklej link www.rogalinski.com.pl na swoją stronę lub znane Ci forum!
Z góry bardzo dziękuję.

Paweł Rogaliński

PRZEMOWY WYGŁOSZONE NA KONFERENCJACH NAUKOWYCH:

***14.04.2007 Uniwersytet Łódzki, "Polskie przekłady literatury anglojęzycznej". Prezentacja pracy pt. "Harry Potter's Translation - Has Andrzej Polkowski Managed to Put It Into Polish Successfully"?

***19.04.2008 Uniwersytet Łódzki, "Zniekształcenie rzeczywistości w przekładzie". Prezentacja pracy pt. "Ogniem i mieczem Henryka Sienkiewicza w tłumaczeniu Jeremiaha Curtina jako przykład braku zrozumienia historii Polski przez obcokrajowca oraz trudności z odzwierciedleniem kolorytu językowego w przekładzie na język angielski".

***06.06.2009 Wyższa Szkoła Studiów Międzynarodowych w Łodzi, "Intercultural Communication in the European Context". Prezentacja pracy pt. "Socio-political Aspects of Minorities’ Life in the Baltic States as an Example of Multicultural Clash between Neighbouring Nations and Difficulties in the Institutionalisation of the Three Political Systems".

Statystyki

Odwiedziny: 245329
Bloog istnieje od: 3739 dni

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Ulubione blogi

Kalendarz

« lipiec »
pn wt śr cz pt sb nd
      01
02030405060708
09101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

O moim bloogu

Jestem dziennikarzem, publicystą oraz blogerem. W swoich artykułach opisuję życie Polonii rozsianej po całym świecie oraz bronię praw osób dyskryminowanych i najuboższych. Wraz z kolejnymi publikacjam...

więcej...

Jestem dziennikarzem, publicystą oraz blogerem. W swoich artykułach opisuję życie Polonii rozsianej po całym świecie oraz bronię praw osób dyskryminowanych i najuboższych. Wraz z kolejnymi publikacjami poruszającymi ważne kwestie społeczne, zostałem nagrodzony m.in. przez Komisję Europejską, Polską Fundację im. Roberta Schumana, grupę wydawniczą Polskapresse i Fundację im. Heinza Schwarzkopfa. Zdobyłem również tytuły: Bloger 2008 roku w kategorii „Życie”, Najlepszy Blog 2010 i Dziennikarz Obywatelski 2009 roku. W lutym 2011 roku zostałem nominowany przez Parlament Europejski do tytułu Młodego Europejczyka Roku. Współpracuję też z Komisją Europejską i jako przedstawiciel polskiej prasy uczestniczę w szczytach poświęconych sprawom społecznym. Moim celem jest pisanie o życiu i problemach szarych obywateli. Serdecznie zapraszam na mój NOWY BLOG WWW.ROGALINSKI.COM.PL, gdzie znajdą Państwo wiele artykułów i interesujących informacji.

schowaj...

Lubię to